sobota, 25 września 2010

Jednogarnkowe danie Jamie'go

Mamy jesień. Na pierwszy plan wysuwają się kabaczki, dynie, patisony ... Jesień to dla mnie także sezon ziemniaczany. Mimo, że ziemniak jest u nas dostępny przez dwanaście miesięcy w roku, w mojej kuchni króluje głównie od września do listopada. Jesień to warzywa podawane na ciepło ...

Jednogarnkowe danie Jamie'go jest dla mnie wizytówką jesiennego menu. Kolorowe warzywa, aromatyczny sos na winie, rozpływające się mięso. Wszystko w jednym garnku doprawione świeżymi ziołami. Jamie proponuje to danie wszystkim zabieganym, niekoniecznie wykwalifikowanym kucharzom. Potwierdzam, gulasz jest bardzo łatwy w przygotowaniu ... mięso i warzywa kroimy w grubą kostkę, wrzucamy do garnka, przyprawiamy i wsadzamy do piekarnika na 6 godzin! Uwaga! Długi czas pieczenia może odstraszać, ale uwierzcie mi na słowo - naprawdę warto. Polecam!

Przepis inspirowany "Gulaszem wołowym - ulubioną potrawą Jools" z książki "Jamie Oliver Moje Obiady."


Składniki (dla 4 osób):

oliwa
1 grudka masła
1 cebula obrana i posiekana
garść świeżych listków szałwii
800g mięsa wołowego na gulasz
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
mąka do obtoczenia mięsa
2 pietruszki obrane i pokrojone w grubą kostkę
4 marchewki obrane i pokrojone w grubą kostkę
1 patison pokrojony w grubą kostkę
300g małych ziemniaków obranych i pokrojonych w grubą kostkę
3 słodkie ziemniaki obrane i pokrojone w grubą kostkę
2 łyżki przecieru pomidorowego
1/2 butelki czerwonego wina
280ml bulionu wołowego
skórka z 1 cytryny otarta na tarce
garść listków rozmarynu
1 ząbek czosnku obrany i drobno posiekany


Przygotowanie:

Piekarnik nastawiamy na 140stopni.
Do garnka* wlewamy oliwę i dorzucamy masło. Dorzucamy cebulę i szałwię i podsmażamy przez 4minuty.
Mięso pokrojone w grubą kostkę obtaczamy w mące wymieszanej z solą i świeżo zmielonym pieprzem. Dorzucamy do garnka razem ze wszystkimi warzywami, przecierem pomidorowym, winem i bulionem. Delikatnie wszystko mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem i doprowadzamy do zagotowania się.
Garnek przykrywamy przykrywką i wstawiamy do piekarnika na 6 godzin**. Co jakiś czas zaglądamy pod przykrywkę i mieszamy danie.
Gotowe danie tuż przed podaniem posypujemy mieszanką startej skórki z cytryny, posiekanym czosnkiem i rozmarynem. Mniaaaaaami.


* Do dań palnikowo/piekarnikowych używam garnka żeliwnego. Jeżeli takiego nie posiadacie, przygotujcie danie w zwykłam garnku, a następnie do piekarnika przełóżcie całość potrawy do żaroodpornego naczynia.

** Jeżeli zależy Wam na czasie, piekarnik można nagrzać do 180stopni. Wtedy czas pieczenia wynosi 3 godziny. Polecam jednak metodą 6godzinną. Potrawa ma wtedy wystarczająco dużo czasu by nabrać odpowiedniego aromatu.

wtorek, 21 września 2010

Pod kruszonką ...

U niektórych w kuchni już jesiennie, a ja jeszcze chwilkę pomęczę letnie smaki. Wszytko za sprawą kilkunastu woreczków w zamrażalniku, które po tegorocznym lecie zostały napełnione truskawkami, jagodami, malinami i porzeczkami ... Lubię mieć takie zapasy. W jesienno/zimowe wieczory pozwalają na chwilę wrócić do słonecznych wspomnień i orzeźwić kulinarne smaki.

Dziś drożdżowy placek z jagodami ... koniecznie z kruszonką. Uwielbiam desery z kruszonką. Może być na bazie mąki albo otrębów. Najbardziej przypadł mi do gustu przepis przedstawiony poniżej, znaleziony u Liski. Trzy proste składniki, drewniana łyżka i miseczka ... polecam do drożdżowego placka i nie tylko :)


Składniki:

250g mąki pszennej
7g suchych drożdży
2 łyżki miodu
2 łyżki drobnego cukru
1 jajko
40g miękkiego masła
125ml letniego mleka
szczypta soli

300g jagód
3 łyżki cukru

Kruszonka:

50g mąki
25g cukru
25g zimnego masła


Przygotowanie:

Letnie mleko, miód, cukier i jajko mieszamy razem. Dodajemy mąkę wymieszaną z drożdżami, miękkie masło i sól. Wyrabiamy gładkie ciasto, które następnie przekładamy do miski. Przykrywamy ściereczką i pozostawiamy w ciepłym miejscu do podwojenia objętości (ok 60 minut).

Jagody mieszamy z cukrem i pozostawiamy w miseczce.

Składniki kruszonki rozcieramy za pomocą drewnianej łyżki w miseczce.

Piekarnik nastawiamy na 190 stopni. Wyrośnięte ciasto wykładamy do wysmarowanej masłem foremki (u mnie okrągła 22cm). Na wierzch wysypujemy jagody (bez powstałego soku). Ponownie przykrywamy ciasto ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia na ok 40min.

Wyrośnięty placek posypujemy obficie kruszonką i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 40-50min (po 35 minutach proponuję sprawdzić ciasto metodą suchego patyczka). Po upieczeniu pozostawiamy do lekkiego wystygnięcia ... chociaż czy ja wiem, przecież najlepiej smakuje na ciepło ;)


Smacznego!

poniedziałek, 13 września 2010

To chyba już jesień...

bo jak inaczej wytłumaczyć powrót cynamonu, imbiru, gałki muszkatołowej do mojej kuchni. Nie mówiąc o herbacie z cytryną, wyjętym z szafy ciepłym szlafroku i skarpetkach w paski, które jesienią/zimą służą mi za kapcie :)


No i znowu zaczęły uśmiechać się do mnie pomarańczowe desery - pomarańczowe w wyglądzie nie koniecznie w smaku. Na fali jesiennej pogody prezentuję - zdrowe jak marchewka, pyszne jak ciasteczka, łatwe jak raz, dwa, trzy :) Ciastka znalezione w Kolorach Smaku Marty Gessler, czekały od lipca na swoją kolej. I są :)

A jakie są? Są słodkie, ale nie za bardzo, miękkie, pachną jesienią, ale nie zimą (czyli nie ma tego piernikowego wrażenia), a marchewka tak delikatnie drapie w język :) Jak dla mnie idealne aby zabrać ze sobą do pracy, schować do plecaka na wycieczkę. Zjeść zamiast drugiego śniadania albo na podwieczorek.


Ciasteczka Marchewkowe
z przepisu Marty Gessler

Składniki:
1 szkl. brązowego cukru /spokojnie można dodać mniej cukru/
1 kostka masła /w temperaturze pokojowej/
2 jajka
1 op. cukru waniliowego
1 3/4 szkl. mąki /dodałam mąki pszennej razowej/
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli
1 łyżeczka cynamonu
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki imbiru w proszku
1 szkl. migdałów w płatkach
1 3/4 szkl. drobno startej marchwi
1/2 szkl. rodzynek

Wykonanie:
Blachę wykładamy pergaminem, odstawiamy na bok. W misce ubijamy (najlepiej mikserem) cukier i masło. Dodajemy jajka i cukier waniliowy. Składniki ubijamy aż dobrze się połączą. W dużej misce mieszamy mąkę, sodę, proszek do pieczenia, sól, cynamon, gałkę i imbir. Sypkie składniki dodajemy do masy maślanej. Miksujemy na wolnych obrotach aż do uzyskania jednolitej masy. Na końcu łączymy z płatkami migdałów, marchwią i rodzynkami.
Ciasto wkładamy do lodówki na 30 minut. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni.
Lekko spłaszczone małe kulki układamy na blasze i pieczemy na brązowo 10 - 12 min.

Przekładamy na kratkę, studzimy. Wystudzone ciasteczka możemy przełożyć serkiem homogenizowanym robiąc malutkie kanapeczki. Ja z tego zrezygnowałam.

Smakujemy wystudzone :)

Smacznego!

czwartek, 9 września 2010

Libańskie Lahem Mechwi (szaszłyki wołowe)

Jest taka restauracja w Warszawie, gdzie jako zimne przystawki dostajemy m.in. tabbouleh - libańską sałatkę z natki pietruszki, hommous (najlepszy jaki jadłam do tej pory), pastę z pieczonych bakłażanów z sosem sezamowym, duszone kawałki kurczaka z warzywami, czy domowy ser libański na ostro. Następnie pojawiają się małe talerzyki z gorącymi przekąskami: Fatayer – ciasto francuskie nadziewane szpinakiem, Sambousik Jebne - ciasto smażone nadziewane serem, Lahem Bel’ajin - pieczone ciasto nadziewane mielonym mięsem. W tym momencie mój żołądek mówi "litości" ale oczy jadłyby już główne danie, którym jest półmisek z faszerowaną cukinią w sosie pomidorowym, szaszłyki z kawałków kurczaka czy gołąbki z białej kapusty, nadziewane mięsem, duszone w sosie czosnkowo-cytrynowym. Błogość ....

To nie koniec atrakcji. Przenosimy się do wydzielonej loży z tysiącami miękkich poduszek, ciężkich zasłon i dużego okrągłego stołu. Na stole czeka na nas talerz libańskich deserów (baklawa, Lajali Lebnan, oryginalna arabska chałwa), herbata przyprawiona w charakterystyczny sposób oraz rozpalona szisza ... mhhhh niezapomniana kolacja zaaranżowana przez męża.

Po przestudiowaniu internetu okazało się, że kuchnia libańska jest bardzo przystępna dla takiego laika jak ja :) Dziś pierwsze podejście (nie licząc stałego bywalca naszego stołu jakim jest hommous) - szaszłyki wołowe. Polecam!


Składniki (dla 4 osób):

800g mielonego mięsa wołowego
1 cebula
1 pęczek kolendry
kolendra w ziarnach
suszony imbir
suszony tymianek
sól/pieprz
1 łyżka mąki
oliwa z oliwek
2 pomidory


Przygotowanie:

Obraną cebulę kroimy w kostkę i szklimy na 1 łyżce oliwy. Dodajemy posiekaną kolendrę, mieszamy i pozostawiamy do przestygnięcia. Mięso przekładamy do miski. Dodajemy cebulę, mąkę i przyprawy (ilość wg uznania). Dodatkowo doprawiamy solą i pieprzem. Całość dokładnie mieszamy na jednolitą masę. Z gotowego mięsa formujemy walcowate kotleciki o długości ok 10cm, nadziewamy na wykałaczki i odstawiamy na 1 godzinę do lodówki.

Piekarnik nastawiamy na 180stopni. Po godzinie szaszłyki wyjmujemy z lodówki i przekładamy do żaroodpornego naczynia delikatnie natłuszczonego oliwą. Pomidory kroimy w plastry i układamy na przemian z poukładanym mięsem. Podlewamy delikatnie oliwą. Pieczemy ok 30 minut.

Smacznego!

środa, 8 września 2010

Zupa rybna - wyborna!

Dostałam lina - świeżego, wspaniałego, gotowego do przygotowania. Pamiętacie, Monika jakiś czas temu też dostała lina i szukała na niego pomysłu. Dokonałam tych samych poszukiwań co i ona. Z badań tych wyszło, że lina można: usmażyć, podać w śmietanie, ewentualnie w śmietanie z grzybami albo w galarecie. Rozszerzyłam więc moje poszukiwania uznając, że lin to prawie jak karp, więc szukałam przepisów na karpia, które można zaadoptować na lina.
Trwało to chwilkę, ale znalazłam zupę rybną autorstwa Asi z Kwestii Smaku.

Jak tylko zobaczyłam zdjęcie i przeczytałam przepis wiedziałam, że to jest to :)

Zupa jest delikatna, smak ryby jest akurat, dzięki czemu przekonała do siebie nawet największych przeciwników ryby, zachwyciła moja mamę, oczarowała mnie.
W zimne i deszczowe dni zeszłego tygodnia rozgrzewała mnie i stawiała na nogi. Mojego lina było więcej niż podawał przepis, podwoiłam więc ilość składników. Dzięki temu zupy wystarczyło na dłużej i przez dodatkowe dwa dni w pracy miałam pożywny i rozgrzewający posiłek. I trzeba Asi po raz kolejny przyznać rację - następnego dnia zupa jest jeszcze lepsza :)

I jeszcze, to jest zupa dla tych co się boją rybnych zup - że trudne, że zupa w rybie, ale jak to?, że nie lubią. Jak spróbują to polubią :)


Zupa rybna
przepis Kwestia Smaku

Składniki
6 szklanek wody
włoszczyzna: 1 marchewka, 1 pietruszka, 1 mała cebula, kawałeczek selera, 1/4 pora, gałązka natki pietruszki
1/3 szklanki białego wina*
po 4 ziarenka ziela angielskiego i czarnego pieprzu, 2 listki laurowe
2 dzwonka karpia ze skórką, po około 150 g każde **
8 - 9 łyżek gęstego przecieru pomidorowego z kartonika
2 plasterki cytryny
sól, świeżo zmielony czarny pieprz
gałązka świeżego rozmarynu

Przygotowanie:
Zagotować wodę, włożyć umytą włoszczyznę: obraną marchewkę, pietruszkę, cebulę, selera, pora i natkę pietruszki. Posolić i gotować przez 15 - 20 minut, aż warzywa będą miękkie. Wyjąć je łyżką cedzakową z wywaru i pokroić w słupki, odłożyć (cebulę i natkę można wyrzucić).Do wywaru z jarzyn wlać wino, dodać ziele angielskie, pieprz w ziarenkach, listki laurowe oraz włożyć umyte dzwonka ryby. Gotować na wolnym ogniu przez 10 - 15 minut, aż ryba będzie ugotowana. Pod koniec dodać przecier pomidorowy i plasterki cytryny. Zupę doprawić solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Włożyć gałązkę rozmarynu i warzywa pokrojone w słupki. Następnie zupę podgrzać i podawać od razu lub schłodzić i przechowywać w lodówce. Zupa najlepsza jest następnego dnia.

Smacznego!



* Pomijając wino, albo i nie może to być zupa II fazy Dukana. Jeśli się mylę - dajcie znać. Przypis Marty
** Karpia z powodzeniem można zastąpić inną rybą, np. łososiem, linem czy szczupakiem. Przypis Asi


P.S. Jeszcze raz dziękuję za prezent :]
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...