Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owoce. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 marca 2017

Z życia rodzica i czekoladowe ciasto bananowe

Pod koniec poprzedniego roku nasze stado się powiększyło. Jest już nas pięcioro. Nasza dwójka, psia córka Dycha, Młody i Młoda - zwana Niedźwiadkiem albo Bombelkiem ;) Spodziewaliśmy się wszystkiego, byliśmy przygotowani na armagedon, płacz i huśtawkę hormonów. Szczerze liczyliśmy (chociaż B twierdzi, że to ja liczyłam, bo on wiedział, że będzie świetnie), że będzie mocno trudno. Na razie jednak, poza wiecznym niewyspaniem i zmęczeniem, jakoś dajemy radę. Powolutku załapujemy rytm, uczymy się siebie nawzajem i staramy się aby wszyscy byli tak samo zadbani, wymiziani, wyprzytulani, wykochani i uśmiechnięci.

Tyle nowości z życia rodzinnego:) teraz pora na nowości "wasabowe". Do Moniki i mnie dołącza Ola. Ola podróżniczka, kulinarna pozytywna dusza, żona M i mama super słodkiego Sz, emanująca zajebistością i zarażająca pewnością siebie. O Oli wspominałam już na Wasabi ; TU i TU i TU i TU. Co mogę jeszcze dodać, to moja przyszywana siostra.

Wracając do gotowania  :)

Wczesna edukacja kulinarna, przesiadywanie w kuchni od pierwszych dni życia, programy Nigelli i Anthonego Bourdaina puszczone na padzie w każdej wolnej chwili przez matkę (A ulubionym youtobowym kucharzem G jest Paweł Małecki i jego przepisy dla jednej sieci sprzedaży) sprawiły, że Młody uwielbia gotować. Zupa z ciastoliny i patyczków, pieczenie drewnianych warzywek i przygotowywanie ciasta z domowego piasku (mąka z olejem - cudo!) to zabawy pokojowe, w kuchni Młody kroi warzywa (obiadowym nożem), miesza, przelewa, ubija, rozbija jajka i odmierza. Z dnia na dzień bałagan jest coraz mniejszy a potrawy coraz bardziej skomplikowane (przygotowanie trwa dłużej, trzeba czekać na efekty, staranniej mieszać itp).
Wspólne gotowanie to tez rozwiązanie na brak czasu. Dla G to zabawa, dla nas czas spędzony razem na rozmowie i nauce a przy okazji możemy przygotować obiad, deser czy śniadanie.
Niestety nie zawsze przekłada się to na preferencje kulinarne - pokroi kalafiora, ale go nie zje, pokruszy biały ser, ale go nie tknie - taki z niego kucharz.

Ostatnio upiekliśmy ciasto, oczywiście czekoladowe, bo to ulubiony "słodki" smak G. Pisze słodki w cudzysłowie, bo Młody ceni szczególnie wytrawny smak czekolady. Ciasto które upiekliśmy opiera się na bananach, niesłodzonym musie jabłkowym i dużej ilości naturalnego kakao. Co prawda jest w nim cukier, ale myślę, że można się go pozbyć albo ograniczyć jeszcze bardziej (ja zmniejszyłam z 2/3 cup do niepełnego 1/2 cup i uważam, że może być mniej słodko). W swojej wersji ograniczyłam też prawie o połowę ilość czekolady w cieście i dopełniłam orzechami laskowymi, nie posypałam też ciasta czekoladą...jakoś za dużo tego dobra dla mnie było.



Podwójnie czekoladowe ciasto bananowe z orzechami
Źródło: Super Healthy Kids

Składniki:
3 średnie banany (u mnie mocno dojrzałe)
3/4 cup brązowego cukru (ja dałam niepełne 1/2 cup i myślę, że można dać jeszcze mniej)
1/2 przecieru z jabłek (applesauce, dodałam jabłka ze słoiczka dla dzieci)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1 duże jajo
1 cup mąki
1/2 cup kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
1 cup/ około 175 g groszków czekoladowych. Ja dodałam 100g drobno posiekanej czekolady i 60 g posiekanych orzechów laskowych
1/2 cup groszków czekoladowych (pominęłam)

Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzej do 175 stopni, blachę o wymiarach 20x20cm (u mnie 24x24cm) wyłóż papierem do pieczenia albo nasmaruj tłuszczem.
W misce połącz mąkę, kakao, sodę oraz sól. W drugiej misce utrzyj mikserem banany razem z cukrem do momentu rozpuszczenia sie cukru (wydaje mi się, że można to zrobić widelcem), dodaj przecier z jabłek, jajko oraz ekstrakt waniliowy. Miesza jaż do połączenia się składników. Następnie dodaj suche składniki i mieszać aż do połączenia się składników. Na końcu wmieszaj czekoladę/orzechy.
Przelej masę do formy i piecz 25/35 min, aż środek ciasta będzie upieczony (patyczek nie będzie do końca suchy, szczególnie gdy trafi się na kawałek czekolady). Ciasto można upiec w keksówce, wg autorki przepisu czas pieczenia zwiększa się do około 1h.




niedziela, 17 marca 2013

Zaskakujący budyń czekoladowy :)


Jedzenie śniadań przed wyjściem z domu to pierwsze nie_postanowienie noworoczne, którego udało mi się dotrzymać. Kolejny plan jest trudniejszy, bo mówi o 5 małych posiłkach dziennie. Z jego realizacją bywa trudno, bo 3 z 5 posiłków przypadają na czas gdy jestem w pracy. Nie poddaje się, szukam rozwiązań, które mi to ułatwią, bo ja i moje ciało zdecydowanie odnajdujemy się w tym rytmie. Wracając do śniadań. Nie jestem święta i nie zawsze jem zdrowo i pożywnie, czasami jest to kanapka, czasami owoc i jogurt, płatki z musli, ale i dwa ciasteczka popite mlekiem a czasami coś z kolacji złapanego w przelocie. Ważne by, przed przekręceniem klucza w zamku, zjeść. Inaczej, docierając do pracy o 9 umieram, a o 11:00 rzucam się na automat z batonikami i cały plan 5 posiłków dziennie się sypie. 


Ważnym śniadaniowym hitem są koktajle. I nie chodzi mi tu o lekkie czysto owocowe napoje, a o gęstsze, cięższe i treściwsze smoothie, które wystarczają na poranny rozruch i dają energię na 4 pierwsze godziny dnia. Zaczęło się od mlecznego z masłem orzechowym wg Nigelli Lawson. Potem potoczyło się już z górki - najczęściej są słodkie i bardzo gęste, na bazie mleka lub jogurtu, wypełnione skarbami takimi jak owoce, orzechy, jagody goji, daktyle, sezam czy siemię lniane. Często z dodatkiem otrębów albo płatków owsianych. Taka szklanka "chodzi" ze mną po całym domu i towarzyszy w porannych przygotowaniach.
Ostatnio metodą "koktajlową" zrobiłam mus czekoladowy na bazie banana i awokado - pyszny, i treściwy, bez śmietanowo-jajecznego ciężaru. Mocno czekoladowy a jednocześnie owocowo-świeży. Dla mnie cudo :) Podaję przepis na czysty bez dodatków, ale zasadne wydaje mi się dodanie cynamonu lub imbir, paru daktyli zamiast miodu, czy kilku prażonych orzechów dla chrupkości.


"Budyń" czekoladowy 

Składniki 
2 b. duże porcje

2 banany
1 duże, miękkie i dojrzałe awokado
0,5 szklanki mleka krowiego lub roślinnego (albo tyle by otrzymać odpowiadającą nam gęstość)
4 łyżki gorzkiego kakao (u mnie łyżki z górką)

opcjonalnie
miód/cukier trzcinowy/syrop z agawy do smaku jeśli potrzeba
prażone orzeszki do posypania

Przygotowanie
Wszystkie składniki wkładamy do blendera i miksujemy. Mleko dodajemy partiami tak aby uzyskać odpowiadającą nam gęstość.
Jeśli potrzeba dosładzamy.
Posypujemy prażonymi orzechami (albo i nie).

Smacznego!


środa, 16 stycznia 2013

Lemon curd, czyli słodko-kwaśne powroty.



Na fb napisałam, ze powoli wracam do gotowania. Temat dzisiejszego posta, może i powstaje w rondelku na ogniu...ale żeby nazywać tą czynność gotowaniem?  Lemon curd się robi, nie gotuje, nie przygotowuje, się robi. Co prawda, przy naszej pomocy i troskliwej uwadze, ale w większości robi się sam.
Tak więc, czy to gotowanie czy też nie, chcę przerwać tą zaklętą serię niepublikowanie. Przepisem słodko-kwaśnym, delikatnym i wyrazistym zarazem, uniwersalnym i pysznym.



Pierwszy lemon curd powstał trochę przez przypadek. Latem zapatrzyłam się w cudownej urody curd rabarbarowy. Na zdjęciach miał niesamowicie różowy kolor i błysk. Aby przetrenować technikę na początek postanowiłam przygotować curd cytrynowy. Wybrałam przepis Liski, zrobiłam, wyszło świetnie. Wzmocniona wzięłam się za curd rabarbarowy.  Coś jednak poszło nie tak, albo przepis był zły, albo rabarbar nie taki, albo moje umiejętności do niczego. Jedno jest pewne połączenie różowego płynu z rabarbaru i żółtego z masła i żółtek, dało mało apetyczny kolor a i smak daleki był od "pysznego". Szkoda mi było rabarbaru na kolejne eksperymenty, lemon curd jednak ze mną został.

Robi się szybko, więc jeżeli możesz pójść po niego do sklepu, równie dobrze możesz kupić cytryny, cukier, masło i jajka i zrobić w domu.




Lemon curd - krem cytrynowy
Źródło: White Plate

Składniki
3/4 szklanki soku wyciśniętego z cytryn (ok. 4 sztuk)
1/2 - 3/4 szklanki cukru (użyłam cukru pudru, proponuję dodawać go do smaku)
3 jajka (pominęłam dodatkowe żółtko), rozbełtane trzepaczką
5 łyżek masła, pokrojonego na małe kawałeczki

Przygotowanie

Wszystkie składniki umieścić w garnku z grubym dnem i mieszając, poczekać aż masa zacznie bulgotać. Trzymać na małym ogniu ok 5 minut cały czas mieszając (chcemy uniknąć jajecznicy).
Następnie zdjąć z ognia i przetrzeć przez sito (wlewam masę i przecieram łyżką).
Z podanej proporcji składników wyjdzie jeden nieduży słoik kremu.
Odstawić do całkowitego wystudzenia - krem powinien wówczas zgęstnieć.
Gotowy lemon curd przechowujemy w lodówce.

Smacznego!

środa, 1 sierpnia 2012

Drożdżowe cytrynowe z jagodami i kruszonką.

Chwila urlopu zamieniła się w 3 tygodnie. Bez gotowania, prawie bez zaglądania do kuchni, bez patrzenia w książki kucharskie. Przez ten czas oddaliśmy się w ręce innych i pozwalaliśmy się karmić - mamy, babcie, znajomi a nawet restauracje.
Wróciliśmy do domu, rozpakowaliśmy walizki, wybawiliśmy się z psem i przyszła ochota na pieczenie. Potrzebujemy śniadania na jutro. Niech będzie drożdżowe z jagodami! Koniecznie z dużą ilością kruszonki, dla B drożdżowe bez kruszonki nie istnieje.



Przepis na ciasto od Dorotus z Moich Wypieków. W oryginalnej roladzie cytrynowej z nadzieniem serowym zamieniłam ser na jagody. Powstało pachnące drożdżami i cytryną mało słodkie, miękkie ciasto, z mokrym słodko-gorzkawym jagodowym nadzieniem, które uzupełnia chrupiąca słodka kruszonka. Ta ogromna jagodzianka, a nawet dwie to jedno z najlepszych drożdżowych jakie jadłam.


Drożdżowa strucla z jagodami.
Źródło: Moje Wypieki

Składniki 
3 szklanki mąki pszennej chlebowej
pół szklanki letniej maślanki lub kefiru
2 duże jajka
3 czubate łyżki cukru
pół łyżeczki soli
4 łyżki masła, roztopionego (około 60 g)
1 opakowanie drożdży suchych (7 g) lub 14 g drożdży świeżych
skórka otarta z 1 cytryny i sok z niej wyciśnięty 

Mąkę wymieszać z suchymi drożdżami (ze świeżymi najpierw zrobić rozczyn), dodać pozostałe składniki i wyrobić, pod koniec dodając roztopiony tłuszcz. Wyrabiać tak długo, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przełożyć do miski, przykryć lnianym ręczniczkiem, pozostawić do podwojenia objętości (około 90 minut).

Nadzienie jagodowe
pół kilo jagód - oczyszczonych z listków i umytych
4 łyżki cukru

Wyrośnięte ciasto krótko wyrobić, podzielić na dwie części, każdą z nich rozwałkować na prostokąt o wymiarach 25 x 35 cm, delikatnie podsypując mąką. Na rozwałkowane ciasto wyłożyć połowę przygotowanego nadzienia, tylko na środku, wzdłuż dłuższego boku. Ciasto zwinąć w roladę, składając na 3 części (pierwszą, dolną częścią ciasta przykrywamy część wysmarowaną nadzieniem, następnie składamy raz jeszcze, zwijając jak roladę; boki podkładamy pod spód).

Gotowe strucle ułożyć na blaszce (27 x 40 cm) wyłożonej papierem do pieczenia, oprószyć mąką, przykryć lnianą ściereczką, pozostawić do ponownego wyrośnięcia (około 30 minut). Pomiędzy struclami położyć również papier do pieczenia, by się nie zetknęły podczas pieczenia (najlepiej zwinąć go w rolkę). Przed samym pieczeniem strucle naciąć wzdłuż ostrym nożem, prawie do samej blaszki (nie przecinając końców strucli, należy zostawić około 5 cm z każdej strony nie rozcięte), posmarować jajkiem roztrzepanym z 1 łyżką mleka, posypać kruszonką.
Piec w temperaturze 190ºC przez około 30 minut, do złotego koloru. Wyjąć z piekarnika, po kilku minutach przełożyć na kratkę, wystudzić.

Kruszonka 
100 g mąki pszennej
50 g cukru z wanilią
60 g masła, roztopionego

Wszystkie składniki umieścić w miseczce i rozcierając między palcami, uformować je w kruszonkę.

Uwaga: strucle można również upiec w keksówce, by się nie 'rozjechały' na boki.


poniedziałek, 9 lipca 2012

Pound cake z malinowym wirkiem

Jest gorąco, jest duszno. Pies odmawia współpracy i przelewa się między płytkami w przedpokoju a zimnym parapetem. Jest duszno! I jest lato. Lato pachnące burzą, piaskiem i wciąż lipami, gdzieniegdzie dzikimi różami, zielenią i świeżo skoszoną trawą.
To lato! Godzę się na tą temperaturę i zachwycam burzowymi chmurami. Klnę na brak klimatyzacji w autobusach i brak przewiewu w domu. Mieszanina skrajnych uczuć. Chodzę wieczorami po Żoliborzu i zachwycam się kawiarnianym wieczornym poruszeniem. Łapie chłód poranka na Sadach i Cytadeli. Oblizuje na widok kolejnych owoców przywożonych do warzywnika. Przeglądam moje nowe książki i marze by Pan z Warzywnika zacząć przywozić jarmuż i kwiaty cukinii. Może w końcu go przekonam by się postarał (chociaż kto poza mną się na to skusi?).
W domu proste dania, sporo kuchni azjatyckiej szybko podrzucanej nad wokiem i prostych warzyw jedzonych prawie bez gotowania. Zdarzają się i desery, codzienne ciasta z owocami :)


Specjalnie dla Bartka pound cake z owocowym wirkiem. Pound cake jak to pound cake - suche, ale jednocześnie mokre, tym razem z dodatkiem kwaśnej śmietany, która zmienia konsystencje na bardziej mazistą, czyli taką jaką lubie. Nie za słodkie (zmniejszyłam ilość cukru w przepisie). Długo zachowuje świeżość dzięki owocom w środku ciasta. Jest ich zresztą dużo w cieście i tworzą śliczny marmurkowy rysunek i mokry kwaśny kontrast do słodkiego ciasta. U mnie maliny, ale równie dobrze truskawki, jagody czy jeżyny, czy mieszanka wszystkich jagodowych owoców. To super letnie ciasto do złapania na drugie śniadanie do szklanki zimnego mleka czy maślanki, czy na słodką kolację z gorzką herbatą.


 
Pound cake z owocowym wirkiem
Źródło: Martha Steward

Składniki
115 g masła w temp pokojowej
500 g owoców (maliny, truskawki, jeżyny, jagody itp) + 2 łyżki cukru
1i 1/4 szklanki cukru (dodałam niepełną szklankę)
1 i 1/2 szklanki mąki
1/2 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
2 duże jajka, lekko wymieszane
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1/2 szklanki kwaśnej śmietany w temp pokojowej

Przygotowanie: Rozgrzewamy piekarnik do 175 stopni i przygotujemy formę. Keksówkę o wymiarach 12/23 (ja użyłam 10 na 24) wykładamy papierem a następnie smarujemy masłem.

Owoce miksujemy z 2 łyżkami cukru - odstawiamy na bok.
W misce mieszamy mąkę, sól i proszek do pieczenia.
Ucieramy jajka z cukrem aż otrzymamy jasną i puszystą masę (około 5 min). Dodajemy jajka (ja dodawałam w dwóch partiach) i wanilię - mieszamy do połączenia się składników (zeskrobujemy to czego nie zbierze mikser z ścianek).
Zmniejszamy obroty miksera do minimum i w 3 częściach dodajemy mąkę, na zmianę z dwoma partiami śmietany (zaczynamy i kończymy mąką).
Połowę ciasta przekładamy do formy, na wierzch wylewamy połowę owocowego puree. Powtarzamy zabieg z pozostałym ciastem i puree. Patyczkiem albo cienkim nożem robimy "wirki" delikatnie mieszając ciasto z owocami.

Pieczemy około 60-75 minut aż wierzch zrobi się brązowo złoty a wyjęty patyczek będzie suchy. Mój piekarnik mocno przygrzewa, po 40 minutach przykryłam ciasto folią aluminiową, ciasto miałam gotowe po godzinie..

Ciasto studzimy przez 30 minut w formie ustawiając ją na kratce, a następnie już bez formy dostudzamy.
 

Podajemy z lodami, bitą śmietaną albo szklanką mleka. Samo bez dodatków smakuje też pysznie. Ciasto owinięte w papier do pieczenia i folię aluminiową zachowało świeżość przez 3 dni (mi najbardziej smakowało pierwszego dnia, Bartkowi drugiego - rzecz gustu)

Smacznego

czwartek, 28 czerwca 2012

Czekoladowa muffinka z maliną na zmiany (i z okazji Dnia Taty)

Znowu zmiana. Na gorsze, ale może w końcu na lepsze. Nagła, ale jakby oczekiwana. Mogę odpocząć, ale i zaczął się okres wzmożonej pracy. Kłębią mi się w głowie emocje, rozsypują się jak wieża z kart plany i tworzą nowe, tym razem na stabilnej podstawie i z mocnego budulca.
Za oknem czerwiec zmienia się w lipiec. Ostatni taki lipiec przyniósł istnienie Wasabi, nową drogę i w sumie cudowne 3 lata, które dziś nadal wyznaczają mi kierunek.
Co będzie tym razem? Nie wiem, ale głowę mam wysoko, zmysły wyostrzone, chłonę lato tak jak tego pragnęłam. Otaczam się ludźmi, wspieram ich obecnością, czerpie z ich siły, pewności i optymizmu. Wącham zapach lip i zajadam się owocami. Mam apetyt na wszystko co przywozi rano Pan z Warzywniaka - a teraz przywozi maliny (i jagody i pierwsze importowane morele i brzoskwinie i bób zielony i nadal rabarbar).
 Szybkie muffiny, robione 30 minut przed wejściem, zabrane jeszcze gorące, stygły w samochodzie. Czekoladowe, lekkie, z niespodzianka w środku. Leciusieńko zmieniony przepis na znikające muffinki czekoladowe. Do ciasta dodałam 3/4 tabliczki czekolady startej na drobnych oczkach i 0.5 łyżeczki sody więcej by uniosła czekoladowe ciasto. Do środka po dwie maliny, góra posypana drobno połamaną czekoladą i ozdobiona malinką. Kiedyś pisałam, że nie przepadam za muffinami? Za tymi szaleje!!!
 
Bosko czekoladowe muffiny z malinową niespodzianką :)
Źródło: lekko zmieniony ten przepis

Składniki
9 sztuk albo 12 mniejszych
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki cukru
1/4 - 1/3 szklanki kakao
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/3 łyżeczki soli
1/2 szklanki wody
1/2 szklanki maślanki lub jogurtu naturalnego
1/3 szklanki oliwy lub oleju roślinnego
1 łyżka rumu (likieru smakowego lub octu winnego)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (niekoniecznie)
3/4 tabliczki czekolady startej na tarce (ja rozdrobniłam w malakserze, na żwir)
1/4 tabliczki startej na tarce do posypania
maliny 

Przygotowanie
Piekarnik rozgrzewamy do 175 stopni.
Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy cukier, kakao, sodę, sól i startą czekoladę - mieszamy. Robimy wgłębienie i wlewamy w nie wodę, maślankę/jogurt, oliwę/olej oraz rum (likier lub ocet winny). Dodajemy ekstrakt z wanilii (jeśli go używamy) Delikatnie łączymy składniki mieszając łyżką. Papilotki napełniamy masą do 1/3 wysokości (po około 1 łyżce stołowej na 1 porcję). Na środku układamy po 1 lub 2 maliny i przykrywamy resztą masy (muffiny podrosną, więc foremki napełniamy mniej więcej do 2/3 wysokości). Wierzch posypujemy czekoladą, układamy na nim po malinie. Wstawiamy do piekarnika i piec przez 25 minut. Po tym czasie patyczek wetknięty w środek będzie suchy.



Jemy najlepiej jeszcze lekko ciepłe (chociaż następnego dnia też były smaczne).
Smacznego!



P.S. I pierwsze instagram'y. Mieszane uczucia, ale podoba mi się ta zabawa.

piątek, 8 czerwca 2012

Rabarbalove :)

Nalewam różowy płyn do szklanki, siadam przy stole, rozkładam książkę i jest dobrze. Przydałoby się kruche ciasteczko z cytrynowym lukrem, ale dziś go zabrakło. Wieczorem będziemy pić piwo i krzyczeć do ekranu telewizora. Ale na razie zaświeciło słońce, za oknem śpiewają ptaki i jest ciepło. Cieszymy się wiosennym dniem.
Rabarbarowy, różowy, klarowny kompot wydaje mi się staroświecki, elegancki a jednocześnie codzienny. Coś co równie dobrze pasuje do metalowego kubka i cienkiej szklaneczki. Rabarbar w wakacyjnej odsłonie był kwaśny i słodki jednocześni, przetrzymywany w emaliowanym albo szklanym dzbanku z przykrywką, stał w sieni, piwnicy albo w lodówce i gasił pragnienie w słoneczne i gorące letnie dni. Do tego rabarbarowa szarlotka i umorusane, szczęśliwe nasze buzie. W tym samym czasie kwitły peonie w ogrodzie i czerwone maki na skrajach dróg, trawa była jeszcze zielona, dni długie, bardzo długie, zlewały się w jedną słodką i lepką od słodyczy chwilę.

 

Biorąc się za przygotowanie kompotu poszperałam ciut w starych książkach i  w internecie. Kompot chciałam prosty, rabarbarowy bez zbędnych smaków. Dodałam więc goździki, cynamon i skórkę z cytryny bo z takimi dodatkami spotkałam się w starych książkach. Gotowałam krótko i zostawiłam by "naciągną" bo tak napisała Agnieszka z Kuchni nad Atlantykiem. Kiedyś spróbuję jej "tuningowanej" wersji, tymczasem ciesze się zwyczajnym smakiem i tym nieziemskim różowym kolorem.



Kompot z rabarbaru

Składniki
500/600g rabarbaru, obranego i pokrojonego w kawałki
1 litr wody
2/3 szklanki cukru (potem możemy dosłodzić)
cynamonu na koniuszek noża
3 goździki
obrana skórka z 1 cytryny

Przygotowanie
Zagotowujemy rabarbar z wodą i cukrem. Gotujemy na małym ogniu ok. 1o min. Zdejmujemy z ognia i dodajemy skórkę z cytryny, goździki i szczyptę cynamonu. Zostawiamy na dwie godziny pod przykryciem, żeby kompot nabrał aromatu, a następnie wyjmujemy aromatyczne dodatki. 
Ja przecedzam kompot aby był klarowny, rabarbaru nie wyrzucam, odkładam i następnie dodaję do ciast albo do jogurtu.

Na zdrowie!

niedziela, 15 stycznia 2012

Niedzielna sjesta

Dom tonie w miodowej poświacie lamp, trwa słodko karmelowe popołudnie. Poprzedzone mroźnym spacerem, zabawami z psem w śniegu, zakończony kawą z KS, która na szczęście mieszka tuż obok. Ogromna latte, z ogromną ilością mleka, w kawiarni z żółtym krzesłem. Gdy pisze te słowa Marcin Kydryński snuje swoje muzyczne opowieści, a na stole pachnie karmelowi-jabłkowym crumble.


Jakoś sam z siebie zrobił się cudowny i spokojny weekend. Ostatnio codzienność była ciut złośliwa, a chwile wolne wypełniało myślenie i analizowanie. Ten weekend zapowiadał się podobnie do minionych, a tu nagle zrobiło się tak dobrze i liczę w skrytości, że teraz już będzie lepiej :)


Wracając do crumble, to naprawdę nic nowego, natomiast smak miło mnie rozpieszcza. Kwaskowate jabłka pokryte śmietankowym karmelem o aromacie gałki muszkatołowej. Kruszonka ze względu na słodycz karmelu tym razem bez dodatku cukru. Całość zgrabnie ze sobą współgra.

Karmelowe jabłka pod kruszonką

Składniki:
2 duże kwaskowate jabłka
1/2 porcji karmelu z tego przepisu -> klik
kruszonka z tego przepisu -> klik, tak jak pisałam, pominęłam cukier

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.

Przygotowujemy kruszonkę wg przepisu -> klik, i odstawiamy ją na bok. Ja swoją kruszonkę chowam na czas przygotowywania kolejnych elementów do lodówki.
Karmel przygotowujemy tak jak w przepisie -> klik, razem z solą dodajemy niepełną łyżeczkę świeżo startej gałki muszkatołowej (można więcej, można mniej) i łyżeczkę ekstraktu z wanilii.

Odlewamy połowę karmelu, do pozostałej w rondelku połowy dodajemy pokrojone jabłka, delikatnie mieszamy. Jabłka przekładamy do naczynia do zapiekania i posypujemy przygotowaną kruszonką.
Pieczemy w 180stopniach 20/25 minut.

Podajemy ciepłe z dodatkami lub bez. Do karmelowych jabłek pasowałaby gęsta kwaśna śmietana, niestety nie miałam takiej na stanie.

Smacznego!

czwartek, 24 lutego 2011

Ciasto kokosowe z morelami

Błogie, spokojne i leniwe popołudnia ... należą do rzadkości, ale jednak czasami się zdarzają. Mąż na sofie pochłonięty literaturą, dziecko na dywanie zaangażowane zabawą, ja przed komputerem nadrabiająca zaległości na innych blogach. W filiżankach biała herbata z różą, a na stole to ciasto - idealne na podwieczorek.

Bardzo łatwe w przygotowaniu, choć czas pieczenia nie należy do najkrótszych. Wilgotne, aromatyczne i kokosowe ;) Tym razem do podziału tylko na naszą dwójkę, więc dotrwało aż trzech dni na paterze ... i z dnia na dzień było coraz lepsze.

Polecam ...

Przepis znaleziony u Liski.


Składniki:

200 g miękkiego masła
3 jajka
150 g cukru
100 g wiórków kokosowych
150 g mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
150 ml mleka kokosowego
200 g posiekanych suszonych moreli
100 g rodzynek


Przygotowanie:

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150 stopni.

Wszystkie składniki z wyjątkiem bakalii miksujemy na gładką masę. Następnie dodajemy morele i rodzynki.

Okrągłą formę o średnicy 20 cm wysmarowujemy masłem i wysypujemy tartą bułką.

Ciasto przelewamy do formy i pieczemy 90 minut.

Przed wyjęciem z formy ciasto powinno być dokładnie wystudzone.

Smacznego!


I jeszcze dwa zdania na temat suszonych moreli ... Ostatnio mój mąż przywiózł z zakupów na bazarze przepyszne morele, mięsiste, o miodowym smaku i nieco innym wyglądzie niż te zapakowane w torebkach na sklepowych półkach. Okazuje się, że producenci dodają do owoców sporo siarki i liczne konserwanty by uzyskać piękny morelowy kolor ... a my nieświadomi prawdy zajadamy się tymi smakołykami.

W niektórych delikatesach można już bez problemu znaleźć suszone owoce BIO. Niestety czasami ich cena odstrasza :( Dlatego polecam w weekend zakupy na bazarze. Atrakcyjne ceny, ekologiczne uprawy i ta jedyna w swoim rodzaju atmosfera ...


środa, 16 lutego 2011

Na szybko .. muffiny z migdałową kruszonką

Goście, goście jadą ... Przepis znaleziony, a w lodówce i szafce kuchennej pustki. Może nie całkowite, ale niektórych produktów brakuje ... czas na małą (wielką) improwizację. Lubię eksperymentować w kuchni, ale nie do końca w chwili, kiedy mam zabłysnąć przed gośćmi podanym daniem ...

Z lekką niepewnością dodawałam zastępcze składniki ... ale uff .. tym razem się udało - nawet bardzo. Muszę przyznać, że to jedne z lepszych muffinek jakie do tej pory zrobiłam. Rozpływały się w ustach ... a kruszonka była ich słodkim maślanym dopełnieniem. Polecam oryginalną i moją improwizowaną wersję :)


Składniki:
1 szklanka zmielonych migdałów
pół szklanki mąki pszennej (u mnie mąka razowa)
pół szklanki płatków owsianych (u mnie otręby pszenne)
1 łyżeczka sody oczyszczonej z lekkim czubem
1 łyżeczka proszku do pieczenia z lekkim czubem
2/3 szklanki drobnego cukru (lub mniej)
1 duże jajko
1 szklanka jogurtu naturalnego (u mnie maślanka)
45 ml oleju
1 łyżeczka ekstraktu migdałowego (u mnie waniliowy)
120 g mrożonej czerwonej porzeczki

Kruszonka:
pół szklanki zmielonych migdałów
3 łyżki mąki
3 łyżki cukru
2 łyżki miękkiego masła


Przygotowanie:

W jednym naczyniu mieszamy wszystkie suche składniki, w drugim mokre. Łączymy ze sobą zawartość obu naczyń a na końcu dorzucamy porzeczki*. Ciasto wykładamy do foremek na muffinki.

Robimy kruszonkę. Wszystkie składniki przekładamy do miski i opuszkami palców ugniatamy "zacierki". Muffinki posypujemy gotową kruszonką.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 190ºC przez około 25 minut.


Smacznego!

* Do muffinek użyłam nierozmrożonych owoców. Dzięki temu podczas mieszania nie zafarbowały ciasta. Dotyczy to wszystkich owoców jagodowych.

wtorek, 16 listopada 2010

Placuszki kukurydziane z jagodami

Sobotni poranek w naszym wykonaniu to kubek ciepłej herbaty, "Sukces pisany szminką" w Radio PIN i ciepłe słodkie placuszki na talerzu. Tym razem w wersji z jagodami ... naprawdę wyjątkowe! Bardzo Wam polecam!

Przepis zainspirowany kukurydzianymi placuszkami Liski.


Składniki:

szklanka mąki pszennej
1/2 szkl mąki kukurydzianej
1 łyżeczka cukru
1 jajko
1,5 szkl maślanki
1/4 szkl mleka
1 i 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
szczypta soli
3 łyżki roztopionego masła
1 szklanka mrożonych (nierozmrożonych) jagód*


Przygotowanie:

W jednej misce mieszamy wszystkie suche składniki. W drugiej roztrzepujemy jajko, dodajemy maślankę, roztopione (przestudzone) masło, mleko i mieszamy. Płynną masę łączymy z suchymi składnikami (ja użyłam miksera). Na koniec dodajemy zamrożone jagody i delikatnie mieszamy (owoce powinny być zamrożone, ponieważ wtedy mamy pewność, że nie puszczą soków i nie zabarwią nam ciasta na fioletowo).

Placuszki smażymy na wolnym ogniu, nabierając ciasto łyżką stołową (placuszki można smażyć na maśle, ja osobiście smażąc je na patelni teflonowej, nie używam żadnego tłuszczu).

Kolejne partie przekładamy do żaroodpornego naczynia i podgrzewamy w nagrzanym do 100 stopni piekarniku.

Gotowe placuszki podajemy ze świeżą miętą i syropem klonowym (ewentualnie miodem).

Smacznego!

* można użyć też borówki amerykańskiej (wtedy owoce nie muszą być zamrożone)

piątek, 12 listopada 2010

Razowy bananowy chlebek

To jeden z tych poranków, które trwają i przeciągają się aż do południa, Gdy za oknem szaro i buro, w domu pachnie cynamonem, bananami i gałką muszkatołową. Po spacerze z psem zmoknięci i przemarznięci, zalegamy w domu otaczając się gazetami i książkami. Chwila oddechu. Gdy na kratce studzi się chlebek bananowy w garnuszku gotuje się mleko do wyboru samo z miodem albo kakao.


To była miłość od pierwszego wejrzenia, a właściwie przeczytania. Znalazłam przepis u Asi z Kwestii Smaku. Mąka razowa, banany i przyprawy. W tym nie mogło być ryzyka, to musiało być pyszne, chociaż smak mnie zaskoczył.

Jest słodki słodyczą bananów i miodu, pachnie piernikiem, ma konsystencje keksu. Idealny na śniadanie albo drugie śniadanie, sycący i przepyszny. Robi się prawie tak samo jak muffinki, miesza mokre i suche składniki by na końcu zamieszać wszytsko parę razy łyżką i przełożyć do formy keksowej. W dodatku długo trzyma świeżość, co sprawia, że zrobiony w niedzielę będzie nas cieszył w tygodniu.


Razowy chlebek bananowy

Składniki:
1 szklanka mąki pszennej razowej
3/4 szklanki mąki żytniej razowej
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka cynamonu (+ po szczypcie mielonej gałki muszkatołowej, kardamonu, goździków)
1/4 szklanki brązowego cukru
2 - 3 suszone figi, drobno posiekane (dodałam rodzynki)
1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich
2 jajka
1/3 szklanki oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia
1/4 szklanki miodu
1/4 szklanki jogurtu naturalnego
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (można pominąć)
2 - 3 dojrzałe banany (2 - 3 szklanki rozdrobnionych widelcem)
od siebie dodałam 1/2 szklanki gorzkiej i białej czekolady.

Forma keksowa o wymiarach około 8,5 cm x 27 cm (mierzona po dnie), posmarowana oliwą z oliwek z pierwszego tłoczenia i wysypana otrębami żytnimi lub pszennymi.

Przygotowanie:
Piekarnik nagrzać do 165 stopni. Obydwie mąki przesiać do dużej miski i dodać wszystko co pozostało na sitku (otręby). Dodać sól, sodę, cynamon, gałkę, kardamon i goździki. Wymieszać, dodać cukier, figi, orzechy /dodałam wtedy też czekoladę/ i znów wymieszać.Do drugiej miski wbić jajka, dodać oliwę, miód, jogurt i ekstrakt z wanilii. Wymieszać rózgą na jednolitą masę, następnie dodać banany i wymieszać łyżką. Połączyć delikatnie łyżką z suchymi składnikami z drugiej miski.Masę wyłożyć do przygotowanej formy i wstawić do nagrzanego piekarnika na środkową kratkę. Piec przez 55 minut. Wyjąć z piekarnika, studzić przez 15 minut, następnie wyjąć z formy i ułożyć na metalowej kratce. Pokroić po około 30 minutach, gdy trochę ostygnie.

Smacznego!


wtorek, 28 września 2010

Rabarbar i truskawki pod kruszonką...

czyli jak rozjaśnić pochmurny dzień.

Rabarbar to czerwiec, a w ogródku mojej babci rabarbar wyrósł na jesieni. Cóż zwariował i uszczęśliwił mnie niesamowicie. Śmiesznie było zobaczyć jego rozłożyste liście w tym samym czasie co dynię ;]
Mam nadzieje, że w przyszłym roku uszczęśliwi nas też późną wiosną. Tymczasem należało go wykorzystać.


Jak wykorzystać takie cudo? Oczywiście jak najprościej. Po sukcesie gruszkowego crumble, nie miałam wątpliwości w którym kierunku się udać.
O ile po rabarbar udałam się do babcinego ogródka to po kruszonkę poszłam do Pierre Herme. Przepis na kruszonkę z dodatkiem płatków migdałowych, okazał się strzałem w dziesiątkę. W połączeniu z kwaskowatym rabarbarem i słodkimi truskawkami stanowił zgrabny zespół. Od siebie dodałam jesienny akcent, czyli orzechy włoskie. Nie wiem jak to opisać, ale ten dodatek to było to :) Ich gorzkawy, orzechowy smak dodał nowego wymiaru temu daniu.


Rabarbar i truskawki pod kruszonką

Kruszonka migdałowa
"Desery" Pierre Herme

Składniki:
porcja 500g, przygotowałam moją z połowy porcji.

125 g masła, oziębionego
125 g cukru kryształu
1/2 łyżeczki soli
125 g mąki
125 g utartych migdałów

Około 800 g owoców /u mnie 600g rabarbaru i około 200 g truskawek/
łyżka cukru
garść orzechów włoskich


Przygotowanie
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Rabarbar pokroić na 2 centymetrowe kawałki, przełożyć do żaroodpornego naczynia, wymieszać z cukrem, przykryć folią aluminiową. Włożyć do nagrzanego piekarnika i piec około 20 minut. Rabarbar zmięknie, ale nie rozgotuje się.

W tym czasie przygotowujemy kruszonkę. Masło pokroić w kostkę o boku około 1,5 cm. Włożyć do salaterki, dodać cukier, sól, mąkę i utarte migdały. Rozcierać drewnianą łyżką (ja to robię nożem), aż utworzą się grudki zbliżonej wielkości. Składniki można również rozcierać palcami, aż drobinki masła pokryją się mąką i migdałami. Jednak ciepło rąk sprawi, że masło częściowo się roztopi i kruszonka będzie bardziej twarda a nie kruc
ha.
Kruszonkę przełożyć na talerz i wstawić do lodówki.

Do podpieczonego i przestudzonego rabarbaru dodajemy truskawki, posypujemy orzechami a następnie kruszonką.

Wstawiamy wszystko do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy około 25/30 minut.

Gdy crumble będzie gotowe, wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do przestygnięcia (dosłownie na 2/3 minuty).

Podajemy ciepłe :)

Smacznego!


wtorek, 21 września 2010

Pod kruszonką ...

U niektórych w kuchni już jesiennie, a ja jeszcze chwilkę pomęczę letnie smaki. Wszytko za sprawą kilkunastu woreczków w zamrażalniku, które po tegorocznym lecie zostały napełnione truskawkami, jagodami, malinami i porzeczkami ... Lubię mieć takie zapasy. W jesienno/zimowe wieczory pozwalają na chwilę wrócić do słonecznych wspomnień i orzeźwić kulinarne smaki.

Dziś drożdżowy placek z jagodami ... koniecznie z kruszonką. Uwielbiam desery z kruszonką. Może być na bazie mąki albo otrębów. Najbardziej przypadł mi do gustu przepis przedstawiony poniżej, znaleziony u Liski. Trzy proste składniki, drewniana łyżka i miseczka ... polecam do drożdżowego placka i nie tylko :)


Składniki:

250g mąki pszennej
7g suchych drożdży
2 łyżki miodu
2 łyżki drobnego cukru
1 jajko
40g miękkiego masła
125ml letniego mleka
szczypta soli

300g jagód
3 łyżki cukru

Kruszonka:

50g mąki
25g cukru
25g zimnego masła


Przygotowanie:

Letnie mleko, miód, cukier i jajko mieszamy razem. Dodajemy mąkę wymieszaną z drożdżami, miękkie masło i sól. Wyrabiamy gładkie ciasto, które następnie przekładamy do miski. Przykrywamy ściereczką i pozostawiamy w ciepłym miejscu do podwojenia objętości (ok 60 minut).

Jagody mieszamy z cukrem i pozostawiamy w miseczce.

Składniki kruszonki rozcieramy za pomocą drewnianej łyżki w miseczce.

Piekarnik nastawiamy na 190 stopni. Wyrośnięte ciasto wykładamy do wysmarowanej masłem foremki (u mnie okrągła 22cm). Na wierzch wysypujemy jagody (bez powstałego soku). Ponownie przykrywamy ciasto ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia na ok 40min.

Wyrośnięty placek posypujemy obficie kruszonką i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 40-50min (po 35 minutach proponuję sprawdzić ciasto metodą suchego patyczka). Po upieczeniu pozostawiamy do lekkiego wystygnięcia ... chociaż czy ja wiem, przecież najlepiej smakuje na ciepło ;)


Smacznego!

niedziela, 5 września 2010

Ciasto z gazety

Najczęściej inspiracją do gotowania są dla mnie przepisy znalezione w zgromadzonych książkach kucharskich oraz te podpatrzone na internetowych blogach. Wiem, że na rynku jest sporo prasy kulinarnej, ale ja z niej prawie nie korzystam. Piszę "prawie", ponieważ muszę się przyznać, że w swojej kuchennej biblioteczce posiadam cztery numery różnych kulinarnych pism. Już nie pamiętam jak się tam znalazły ... najstarszy jest z 2004 roku (wtedy w kuchni potrafiłam jedynie podgrzać parówki).

Wśród tych czterech tytułów jest zeszłoroczny listopadowy numer "Kuchni". Przeglądając ją rok temu, żaden zawarty w niej przepis nie wzbudził mojego zainteresowania ... "Kuchnia" trafiła szybko na kuchenną półkę. Przy ostatnich porządkach zerknęłam do niej na chwilę ... i odkryłam na nowo ... rozgrzewające zupy, dania kuchni żydowskiej i TO ciasto.

Holenderskie CIASTO FIGOWE zauroczyło mnie swoim nadzieniem. Figi w połączeniu ze śliwkami brzmiały kusząco. I warstwa różanej konfitury ukryta pod drugim dnem ciasta ... mniam. Po upieczeniu byłam jeszcze bardziej nim zachwycona. Aromat owoców unosił się po cały domu, a maślane w smaku kruche ciasto było cudownym ich dopełnieniem. Polecam!

CIASTO FIGOWE Przepis cytowany za magazynem "Kuchnia" nr 11-2009


Składniki na ciasto:

3 szklanki mąki
250g masła
100ml zimnej słodkiej śmietanki 18% (UHT)
2 jajka
1/2 szklanki cukru pudru
sól

Składniki na nadzienie:

1kg dużych, ciemnych śliwek*
6 łyżek cukru
150g konfitury różanej (ucieranej)
5-6 dużych fioletowych fig
1 op cukru waniliowego
cukier puder do posypania


Przygotowanie:

Z mąki, masła, śmietanki, jajek, cukru pudru i soli zagniatamy szybko ciasto, formujemy kulę i odstawiamy na godzinę do lodówki.

Śliwki kroimy na ćwiartki, drylujemy, zasypujemy 3 łyżkami cukru i również odstawiamy.

Po wyjęciu z lodówki ciasto dzielimy na dwie części. Pierwszą rozwałkowujemy w taki sposób, by wyłożyć nią dno i boki okrągłej formy (24cm średnicy). Spód ciasta smarujemy konfiturą różaną. Z drugiej części ciasta oddzielamy 1/3, rozwałkowujemy na cieniutką warstwę i przykrywamy nią konfiturę. Na to wykładamy odsączone z soku śliwki, posypujemy je cukrem waniliowym i resztą zwykłego cukru. Na śliwkach układamy figi pokrojone na 8 części. ...


... Całość przykrywamy resztą rozwałkowanego ciasta. Sklejamy brzegi, tworząc nieregularny wzorek. Wierzch ciasta nakłuwamy widelcem. Pieczemy 2 godziny w temp. 180 stopni. Po 40 minutach przykrywamy folią, by się nie przypiekło. Po upieczeniu przestudzone ciasto posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego!

* Do tego ciasta polecam śliwki Węgierki. Są najmniej soczyste, przez co podczas pieczenia nie będą puszczać dużo soku.

sobota, 4 września 2010

Zmysłowość gruszki

Seth: What's that like? What's it taste like? Describe it like Hemingway.
Maggie: Well, it tastes like a pear. You don't know what a pear tastes like?

Seth: I don't know what a pear tastes like to you.

Maggie: Sweet, juicy, soft on your tongue, grainy like a sugary sand that dissolves in your mouth. How's that?

Seth: It's perfect.


Za każdym razem gdy czytam, słyszę czy nawet przypomnę sobie dokładnie ten fragment z Miasta Aniołów mam wrażenie, że wyostrzają mi się zmysły. Przypominam sobie jak to dobrze być uważnym na małe, powszednie cuda, które zdarzają się nam na każdym kroku. Smakowanie życia, tak powoli i z uwagą.

Mam też ochotę na gruszki na ich lepką słodycz, na ziarnistość, zapach. Po wakacjach, w czasie których wszystko smakowało, było inne, nowe, przykuwało uwagę zmysły mam wyostrzone. Więc gdy w zwykłym polskim sklepie zobaczyłam gruszki, w głowie pojawiła się scena z filmu a zaraz po niej przepis na czekoladowy deser babiego lata.


Zaczarowując pogodę, zapraszając babie lato zrobiłam prosty czekoladowy deser z gruszkami. Pomysł Nigelli Lawson z Nigella Ekspresowo. Ja zmieniłam ekspresowość przepisu ponieważ zamiast użyć gruszek z puszki sama ugotowałam je w syropie. Ciasto /nie wiem czy to jest ciasto, Nigella nazywa ten deser puddingiem/ wyszło niesamowite, kakaowe, wręcz czekoladowe, pachnące, nie za słodkie. Gruszki były słodkie, nadal jędrne ale delikatne z tą wspaniałą ziarnistością, która przełamywała fakturę ciasta.


Pudding czekoladowy z gruszkami*.
Nigella Lawson, Nigella Express

Składniki
2 puszki gruszek w zalewie (lub kompot).
Mój sposób przygotowania znajdziecie poniżej.
125g mąki pszennej
125g cukru (może być cukier puder)
25g kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
¼ łyżeczki sody oczyszczonej
150g miękkiego masła
2 jajka
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzewamy do 220°C
Gruszki odsączamy z zalewy i układamy w formie do zapiekania, wypukłą stroną do góry.
Wszystkie składniki ciasta mieszamy za pomocą miksera na jednolitą masę. Gotową masę rozprowadzamy równomiernie po gruszkach.

Pieczemy na dolnej półce przez 25/30 minut. Gotowy deser odstawiamy na 5-10 minut /jeśli potrafimy ;)/ Podobno podajemy z sosem czekoladowym. Wg mnie nie potrzebne są żadne dodatki.

Gruszki w zalewie waniliowej
Przepis Tadeusz Pióro w Pani 09.10.

Składniki:
1,5 kg gruszek
0.5 l wody
500 g cukru trzcinowego /z braku z domu demarary wymieszałam pół na pół biały cukier z muscavado/
laska wanilii przecięta wzdłuż
Przygotowanie:

Gruszki obieramy**, wrzucamy do garnka razem z cukrem, wanilią i wlewamy wodę. Gotujemy na wolnym ogniu mieszając od czasu do czasu.
Po 10-20 minutach /ja gotowałam około 30 min/ lub jak gruszki będą miękkie i wchłoną sok, przekładamy je do wyparzonego słoja i zalewamy syropem.

Moje gruszki zbytnio nie nastały się w syropie, bo jak widać przy pierwszej nadarzającej się okazji zostały zjedzone. Na szczęście to nie koniec a początek gruszek :)

Smacznego!


* Deser znikną szybciej niż udało mi się zrobić chociaż jedno dobre zdjęcie.
**Ja gruszki nie tylko obrałam, ale i przecięłam na pół i usunęłam gniazda nasienne.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Pogoda na deser...

Na coś co rozgrzewa, jest słodkie, ale nie za bardzo i proste, co można przyrządzić w przelocie czekając aż zaparzy się herbata. Na "coś" takiego miałam dziś ochotę. Bo niby nadal mamy kalendarzowe lato a temperatury i aura starają nam przypominać o październiku.

Rano nałożyłam kalosze, wyciągnęłam szal /nie użyję słowa szalik!!/ i odrobinę cieplejszą kurtkę. Zabrałam parasol i w takim jesiennym (na)stroju ruszyłam do pracy.

Wieczorem obrałam gruszki i nektarynki, odszukałam w czeluściach szafki cynamon oraz imbir i zrobiłam crumble gruszkowo-nektarynkowe. Przygotowanie trwało krócej niż nagrzanie piekarnika, pieczenie ciut dłużej.


Kruszonka się kruszy i lekko ciągnie, owoce pod nią są gorące, słodko-kwaskowate miękkie. A połączenie gruszki i nektarynki, wymuszone tym, że takie a nie inne owoce miałam - cudowne, zaskakująco cudowne. Całość rozgrzewa i sprawia, że w domu jest jeszcze cieplej. I tak się zastanawiam dlaczego ja wcześniej tego nie zrobiłam :)


Crumble gruszkowo-nektarynkowe z nutą imbirową

Składniki:
Około 300 g owoców - u mnie 3 duże gruszki i 2 nektarynki.
nie dodawałam cukru

Kruszonka*
przepis na kruszonkę zaczerpnięty z White Plate

50 g miękkiego masła
50 g mąki pszennej /użyłam chlebowej/
50 g cukru demarara /następnym razem do gruszek dam mniej - są słodkie/
20 g drobnych płatków owsianych
szczypta soli
szczypta cynamonu
łyżeczka imbiru
6 pokruszonych ciasteczek amaretti /pominęłam/

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.
Obieramy owoce i kroimy w kostkę. Przekładamy do żaroodpornego naczynia.
Przygotowujemy kruszonkę. Wszystkie składniki zagniatamy ręcznie albo przez minutę mieszamy w malakserze.
Gotową kruszonką posypujemy owoce.
Wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 20/25 minut w zależności od wielkości naczynia.

Podajemy gorące z kulką lodów, bitą śmietaną lub bez dodatków :)

Smacznego!


* przygotowałam z podwójnej ilości, więc dietetyczność deseru była średnia :p
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...