czwartek, 5 sierpnia 2010

Jak zagospodarować bakłażana by najadły się 4 osoby?

Czyli kolejny wpis o imprezowym dipie, idealnym do warzyw, chlebków a także mies (chociaż tego nie próbowałam).

Kolejny piątkowy wieczór w przepysznym towarzystwie zmotywował mnie do zutylizowania bakłażana, który został mi po przygotowywaniu ratatouille. Co by tu zrobić i się zbytnio nie narobić. Przewertowałam książki - a tak roladki z bakłażana, w to to się bawić nie będę, zapiekanki z bakłażanem - za mało na 4 osoby, faszerowane bakłażany - o losie, przecież to nie impreza przy stole. Zresztą mam zamówienie na lawasz i hummus.


W czeluściach pamięci kołatał mi się jakiś program z kuchnia.tv, gdzie Ainsley Harriott ucierał bakłażanową pastę. I zaczęły się poszukiwania. Niestety moje książki nie zawierały przepisu na Melitzanosalata/Baba Ganush/Moutabbal . Z pomocą przyszedł internet a w nim niezliczone artykuły na temat różnych wariacji pasty z bakłażanów.

Z tego co dowiedziałam się to wariacji i odmian tego dania jest mnóstwo. Je się je w całym basenie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie. W zależności od kraju dodaje się tahini bądź nie, majonez, czasami cebulę a nawet i pomidory, prawie zawsze czosnek i sok z cytryny, jeśli chodzi o przyprawy to pietruszka, mięta albo kumin. Bakłażan może być utarty albo pokrojony, a sama potrawa formę sałatki, dipu bądź pasty...itd.

Do warzyw poza dipem bakłażanowym był też hummus, który tym razem zmieliłam na gładką pastę, dodałam więcej soku z cytryny, odrobinę więcej wody i utarty kumin. Był zupełnie inny niż ten z tylko z czosnkiem, ale też pyszny. Do lawasza zamiast oliwy z oliwek jak jest w oryginale dodałam ghee i to był strzał w 10 - taka wersja smakuje mi o wiele bardziej, chociaż i oryginał jest przepyszny.


Nie rozpisuję się więcej - zapraszam na dip bakłażanowy inspirowany artykułem Agnieszki Kręglickiej i przepisem Ainsley'a Harriota

Dip bakłażanowy

Składniki:
1 spory bakłażan
sok z połówki cytryny
rozgnieciony ząbek czosnku
szczypta mielonego kminu
łyżeczka posiekanej natki pietruszki
2 łyżki tahini
łyżka gęstego jogurtu dobrej jakości (opcjonalnie)
sól, pieprz do smaku

Przygotowanie
Bakłażan nakłuwamy widelcem i opiekamy, idealnie było by nad otwartym ogniem, w domowych warunkach sprawdził mi się rozgrzany do 200 stopni piekarnik. "Pieczemy" około 20-30 minut, aż skórka zmarszczy się, ściemnieje i zacznie odchodzić. Opieczonego bakłażana /lekko ostudzonego/ kroimy na pół i łyżką wyjmujemy upieczony środek. Skórkę wyrzucamy* a miąższ przekładamy do miski, gdzie rozcieramy go z tahini i sokiem z cytryny na pastę, dodajemy rozgnieciony czosnek, kmin, ewentualnie jogurt /wg mnie to połączenie jogurtu z tahini "robi" tą potrawę/. Mocno mieszamy i doprawiamy solą i pieprzem.


* Ja nie byłam zbyt dokładna, lubię smak i zapach przypieczonej bakłażanowej skórki, tak więc jak mi się zaplątał gdzieś kawałek to zbytnio z nim nie walczyłam.

P.S. Zupełnie nie udało mi się go ładnie sfotografować...jakiś taki smaczny a nie urodziwy mi wyszedł ;)

sobota, 31 lipca 2010

Popołudniowe chrupiące ciasteczka (dieta Dukana)

Zatęskniłam za czekoladowymi ciasteczkami. Kruchymi, mocno maślanymi, rozpływającymi się w ustach (takimi jak te). No cóż, dieta do czegoś zobowiązuje. Musiałam znaleźć coś w zastępstwie. Udało się :) Kakaowe ciasteczka na otrębach, mocno chrupiące, o smaku czekoladowego budyniu ... idealne do popołudniowej kawy. Polecam!

Przepis pochodzi stąd.



Składniki na 15 ciasteczek:

10 łyżek otrąb owsianych
3 płaskie łyżki jogurtu
1 jajko
3-4 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
5 płaskich łyżek słodziku w proszku
2 łyżki skrobi kukurydzianej
1 łyżeczka aromatu waniliowego (np. Dr Oetker)



Przygotowanie:

Piekarnik nastawiamy na 180 stopni (bez termoobiegu).

4 łyżki otrąb mielimy na puch, następnie zalewamy jogurtem i odstawiamy na 10 minut do nasiąknięcia. Następnie dodajemy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy.

Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Z gotowego ciasta formujemy kuleczki wielkości orzecha włoskiego. Układamy na blaszce i delikatnie zgniatamy dłonią by powstały mini placuszki (proponuję robić to w jednorazowych rękawiczkach - kakao bardzo brudzi). Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy ok 20 minut.

Po upieczeniu ciasteczka pozostawiamy na kratce do wystygnięcia.

Smacznego!

czwartek, 29 lipca 2010

Pierś gęsia z roszponką (petto d'oca in valerianella)

Kupiłam! Mam go! Długo się zbierałam, ale kupiłam go. Za ostatnie oszczędności! Szukałam idealnego i znalazłam. 5litrowy, do kuchenek gazowych i elektrycznych ... i przede wszystkim do piekarnika - GARNEK ŻELIWNY! Koniec problemów z przygotowywaniem dań gotowano/zapiekanych. Ale się cieszę :)))

Uwielbiam kulinarne zakupy: sprzęt, książki kucharskie, przyprawy ... kiedyś pełna radości uśmiechałam się nad parą nowych butów ... dziś do szczęścia wystarczy mi garnek hahahaha :) Dla nowego lokatora półki kuchennej musiałam przygotować coś wyjątkowego na pierwsze wspólne gotowanie ... wybór padł na gęsinę.



Ten przepis chodził za mną od dłuższego czasu ... a dokładnie od czasu naszego majowego urlopu w Toskanii. Znalazłam go w książce, która pojechała z nami do Włoch - " Culinaria Italia". W oryginale jest to "Pierś gęsia z rukwią wodną". Ponieważ nie mogłam znaleźć nigdzie rukwi, zastąpiłam ją roszponką. Cóż, goście byli zachwyceni ... to chyba najlepszy komentarz dla każdego kucharza :) Polecam!



Składniki (dla 4 osób)

2 podwójne piersi gęsi
30ml oliwy z oliwek
pokrojone w kostkę warzywa z 2 młodych włoszczyzn
8-10 obranych pokrojonych w kostkę młodych ziemniaków
1l bulionu warzywnego
250g roszponki
garść rodzynek
1/2 szklanki koniaku
ziarna z 1 granatu
20g prażonych orzeszków pinii
2 łyżki octu balsamicznego
sól



Przygotowanie:

Na około 3 godziny przed podaniem, rodzynki zalewamy koniakiem i pozostawiamy do namoczenia.

Mięso piersi gęsi oddzielamy od kości, rozdzielając przy tym każdą podwójną pierś na dwie oddzielne (nie zdejmujemy skóry). Dokładnie myjemy.

W garnku rozgrzewamy troszkę oliwy i zarumieniamy na niej każdą z piersi po obydwu stronach. Układając w garnku skórą do góry mięso, zalewamy je bulionem i dodajemy pokrojone warzywa. Przykrywamy pokrywką i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. "Zapiekamy" ok. 70 minut. Mięso powinno być stale w 1/3 zalane bulionem. Gotowe piersi powinny być w środku jasnoróżowe. Przydatny może być termometr do mięsa. Dokładnie upieczona pierś powinna osiągnąć we wnętrzu 63 stopnie.

Roszponkę myjemy i osuszamy. Przygotowujemy sos mieszając ze sobą trochę oliwy z oliwek z octem balsamicznym i solą. Na talerzach układamy podłużny kopczyk z roszponki i skrapiamy połową sosu. Ciepłe piersi kroimy w plasterki i układamy na roszponce. Dodajemy ugotowane warzywa, ziarna granatu, namoczone rodzynki i orzeszki pinii. Całe danie skrapiamy pozostałym sosem.

Smacznego!

środa, 28 lipca 2010

Danie godne cesara :)

Czyli sałatkowy klasyk. Tuż przez jakimś wyjazdem zależało mi na szybkim, smacznym i wyjątkowym obiedzie. W drodze z pracy do domu złapałam w sklepie sałatę rzymską i bagietkę, w domu Pan B rozmroził pierś z kurczaka. Reszta to już tylko chwila.


Chyba z tego powodu, że ta sałata to klasyk w internecie krąży tysiące przepisów na sos cesara. Znalazłam takie z octem winnym, z filecikami anchovies, z majonezem, z czosnkiem i bez czosnku. Koniec końców wybrałam przepis Asi z Kwestii Smaku - tak na początek, następnym razem wybiorę przepis z anchovies (podobno wtedy to nie jest już Caesar Salar a Aviator Salad) a potem może ten na bazie majonezu :)

W tym klasyku główną rolę odgrywa sos - jest on prosty, łagodny a jednocześnie wyrazisty.


Składniki:
1 pierś z kurczaka
pieprz i sól
główka rzymskiej sałaty
oliwa z oliwek do posmarowania piersi kurczaka

Grzanki:
1 bagietka
1 mały ząbek czosnku
szczypta soli
oliwa z oliwek do posmarowania grzanek

Sos*
mały ząbek czosnku
1 żółtko
1 łyżka oliwy
1 łyżeczka musztardy
1 łyżeczka soku z cytryny (lub octu winnego)
1 łyżeczka sosu worcestershire
świeżo zmielony czarny pieprz
1 łyżka parmezanu /mój dodatek/

Przygotowanie

Sos
Czosnek drobniutko posiekać, posolić i rozetrzeć na desce końcem noża. Włożyć do miseczki, dodać żółtko i 1 łyżkę oliwy. Utrzeć mikserem, aż sos będzie kremowy i jasny. Dodać musztardę, sok z cytryny lub ocet winny i sos worcestershire. Dodać łyżkę parmezanu, wymieszać. Doprawić świeżo zmielonym czarnym pieprzem.

Sałatę myjemy, osuszamy i umieszczamy na chwilę w lodówce - niektóre przepisy mówią nawet o 2 godzinach. Chodzi o to aby sałata była super chrupiąca.

Rozgrzewamy patelnię grillową.
Piersi z kurczaka oczyszczamy, smarujemy delikatnie oliwą z oliwek, doprawiamy solą i pieprzem. Układamy na patelni i grillujemy z obu stron. Gotowego kurczaka kroimy w centymetrowe plastry.

Bagietkę kroimy na 1 centymetrowe kromki**, smarujemy delikatnie oliwią i układamy na patelni grillowej. Gdy grzanki będą gotowe nacieramy je delikatnie ząbkiem czosnku i posypujemy solą.

Sałatę rwiemy i delikatnie mieszamy z połową dresingu. Na tak przygotowanej sałacie układamy kurczaka, grzanki i wiórki parmezanu. Polewamy delikatnie pozostałą częścią sosu. I gotowe

Smacznego!


* dla dwóch osób podwoiłam porcję sosu i chyba nie potrzebnie.
** to jest nieortodoksyjna cześć w większości przepisów jest napisane aby grzanki przygotować z pokrojonego w kostkę pieczywa. Pieczywo obtaczać w oliwie z czosnkiem i smażyć na patelni.

niedziela, 25 lipca 2010

Parzaki inaczej zwane pampuchami :)

Na weekend wymknęłam się na wieś. Przez dwa dni byłam pełnoetatową córką i wnuczką. Oczywiście wykorzystywałam to ile się dało :) Leniuchowanie na kanapie, spanie w hamaku, koszenie trawy, szabrowanie w ogródku, wieczorne grillowanie, leniwe popijanie wina, rozmowy, śmiechy i gotowanie z babcią. Spacer się nie odbył - padało :]


Już w środę zapowiedziałam babci, że w sobotę będziemy robić parzaki*. Kolejny ze smaków dzieciństwa, niepodrabialny. Jako mała dziewczynka wcinałam parzaki z jabłkiem, makiem albo jagodami wracając z którąś z babć z wyprawy po mleko prosto od krowy. Wczorajsze miały być z jagodami (bo takie są najlepsze), z braku jagód wykorzystałyśmy borówkę amerykańską, która rośnie w naszym mini ogródku.


Gotowanie z babcią podobne jest do gotowania z moimi rodzicami - na pytania Ile? Jak? W jakiej kolejności? odpowiedzi są mało konkretne - na oko, tyle ile wchłonie ciasto, tak długo aż będzie gotowe. O zgrozo - jak ja mam nauczyć się z nią gotować. Chwile nam to zajęło, ale znalazłyśmy wspólny język, babcia zaakceptowała aparat w kuchni i o to jest. Przepis na parzaki!


Parzaki z owocami
przepis babci, wykonanie przez babcie. W przepisie każda wartość powinna być opatrzona słówkiem "około" ;)

Składniki:
500 g mąki
25 g świeżych drożdży
1 szklanka ciepłego mleka + tyle ile będzie potrzebowało ciasto do zagniecenia. My nie dodawałyśmy, kubek mleka wystarczył. Babcia jednak uprzedzała, że mąki są różne i niektóre wchłaniają więcej :)
2 łyżeczki cukru**
1 żółtko
szczypta soli/około 1 łyżeczki
- można też dodać 2 łyżki stopionego i przestudzonego masła

Farsz:
Jagody, ser na słodko. Ewentualnie nic, gdy planujemy podać pampuchy do wytrawnego dania.
Odrobina cukru do osłodzenia owoców


Przygotowanie:
Do kubeczka z ciepłym mlekiem kruszymy świeże drożdże i dodajemy cukier. Dobrze mieszamy, odstawiamy aż urośnie.

Na stolnice wysypujemy mąkę, sól i żółtko, wlewamy podrośnięte drożdże. Wyrabiamy gładkie i sprężyste ciasto. Gotowość ciasta sprawdzamy naciskając palcem na ciasto, jeśli będzie się podnosić to znaczy że jest już dobre.

Wyrobione ciasto odstawiamy w ciepłe miejsce, przykrywamy ściereczką i czekamy aż urośnie.

Wyrośnięte ciasto dzielimy na porcje (dowolne). My dzieliłyśmy na porcie wielkości dużego orzecha włoskiego. Z ciasta formujemy placuszek, na każdym placuszku układamy owoce z dodatkiem cukru*** (tyle aby łatwo było skleić brzegi) i zlepiamy brzegi, tworząc przy tym zgrabną bułeczkę. Układamy w sporych odstępach na umączonej desce/ściereczce. Bułeczką dajemy podrosnąć z 10 minut.

Wyrośnięte bułeczki układamy w naczyniu do gotowania na parze**** i gotujemy około 10/15 minut aż będą puszyste.

Podajemy gorące polane sosem waniliowym, jogurtem, śmietanką albo jako dodatek do gulaszu czy sosu.

Smacznego!



* U mnie w rodzinie nazywamy je także pampuchami, spotkałam się także z nazwą parowańce.
** My jemy mało słodkie parzaki. Ciasto które przygotowujemy może być wykorzystane do przygotowania parzaków z owocami jak i pustych. Puste parzaki są idealne do wyrazistych gulaszy, sosów.
*** Borówkę amerykańska radzę "rozciapciać" widelcem. Jej owoce mają grubszą skórkę, która nie pęka w trakcie gotowania parzaków. Jest to o tyle niefajne, że takie duże i gorące owoce parzą i nie pozwalają w spokoju cieszyć się ich smakiem. Z jagodami ta opcja jest niepotrzebna
**** Nie mając naczynia do gotowania na parze wykonujemy je sami. Szeroki garnek napełniamy wodą i nakrywamy płócienną ściereczką (ma być mocno naciągnięta) i obwiązujemy sznurkiem wokół brzegu. Na ściereczce układamy parzaki partiami i nakrywamy miską dopasowaną do obwodu garnka.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...