poniedziałek, 1 listopada 2010

Chcesz gryza? Mam kanapkę :]

Czas biegnie nieubłaganie, dni mijają niezauważenie, za nimi tygodnie i właśnie patrzę na kalendarz z przerażeniem....już listopad, a ostatni wpis kulinarny był 3 tygodnie temu?!?!?!
W biegu, pośpiechu, wstając z kurami, wracając późnymi popołudniami, w kuchni bywam przelotem. Dopadam domu po 20tej. Nie narzekam, wręcz czuję, że żyje :)

Jemy szybie dania, nadrabiamy w weekendy i gotujemy nasze sprawdzone domowe przepisy. W weekendy cieszymy się też sobą, jesienią i najbliższymi. Nie ma więc czasu na wpisy, chociaż czas jest na gotowanie.


Dziś będzie o kanapce, szybkiej, prostej a przepysznej. Pierwszy raz taką kanapkę jadłam wieki /serio to pewnie mija jakieś 10 lat/ temu w jakiejś knajpce w na Chmielnej albo Żurawiej w Warszawie, pierwszy raz ktoś podał mi chleb a w środku grillowane warzywa. To było niesamowite, pamiętam dokładnie dresing - miodowo-musztardowy! Pyszne! Do tego tylko lekko przyprawiony kurczak, i warzywa o dymnym smaku i lekko przypalonej skórce.
Tym razem chleb chociaż nie domowy był pyszny, niedawno otworzyła się koło naszego domu przepyszna piekarnia, nie najtańsza, ale cóż dobry chleb /w tym wypadku bagietka/ to podstawa tego dania :)


Kanapka z grillowanym kurczakiem, warzywami i dresingiem miodowo-musztardowym

Składniki:
1 bagietka
Grillowane warzywa / u mnie pół papryki czerwonej i połówka żółtej, parę plastrów grillowanego bakłażana/
Grillowana pierś z kurczaka

na dressing* (posłuży do polania kanapek i sałaty)
2 łyżki stołowe musztardy
1 łyżka stołowa płynnego miodu
2 łyżki stołowe soku z cytryny
1/2 łyżeczki soli
100 ml oleju z pestek winogron/oliwy z oliwek

Dodatki:
sałata/rukola - u mnie mix
1 mała cebulka pokrojona na cieniutkie krążki

Przygotowanie:

Przygotowujemy dressing mieszając wszystkie składniki aż do uzyskania emulsji. W dużej misce mieszam grillowane warzywa razem z piersią kurczaka. Polewam je 1/2 dressingu - delikatnie mieszam.

Na patelni grillowej/ w tosterze podpiekam bagietkę przekrojoną na pół. "Stostowana" bagietkę skrapiam oliwą z oliwek /albo smaruję masłem/smaruję dressingiem**, układam sałatę i piórka cebuli, na to układam warzywa i pierś z kurczaka, skrapiam jeszcze odrobiną sosu.. Przykrywam drugą połówką pieczywa. I gotowe.

Kładę na talerzy, obok podaję sałatę z piórkami cebuli, polewam pozostałym dressingiem i podaję. Z kieliszkiem wina to naprawdę fajny lunch albo kolacja.

Tak naprawdę dowolność składników, ich ilość, rodzaj sosu...to nie ważne, ważne jest jak się lubi.

Smacznego!

* ja mój sos robię na oko i na smak, bazuję jednak na proporcjach znalezionych "gdzieś-kiedyś" w internecie.
** pełna dowolność, często wynikająca z zamyślenia.

P. S.
W imieniu swoim i Bartka dziękuję wszystkim, którzy wzięli udział w badaniu! To na prawdę dla nas dużo znaczy! Do tych co nie brali jeszcze udziału - zapraszam do badania! Wystarczy kliknąć na obrazek, a aby dowiedzieć się więcej zapraszam do poprzedniego posta -> TU

niedziela, 24 października 2010

Pomóż napisać doktorat. Weź udział w badaniu :)

Zwracam się dziś do Was z nietypową prośbą :) Potrzebna jest pomoc, pomoc naukowa ;)
W ramach doktoratu Pan B, prowadzi badania internetowe. Wystartował właśnie z projektem, do udziału w którym chciałam Was serdecznie zaprosić.
Myślę, że będzie to ciekawe doświadczenie (dla mnie było).

Jeśli możecie podzielcie się linkiem ze znajomymi, im więcej osób tym lepiej.

Poniżej przesyłam wiadomość od Pana B., tak więc oddaje mu głos :). I tak oto Pan B przestał być anonimowy ;) )

Dziękuję i pozdrawiam
Marta


Witam serdecznie,

Jestem doktorantem Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. W ramach
doktoratu prowadzę badania nad zjawiskiem synestezji, do udziału w których chciałbym Was serdecznie zaprosić.
W badaniu proszę Was o wypełnienie kilku testów związanych z pamięcią i synestezją. Badanie podzielone jest na dwie części. Wypełnienie obydwu zajmuje łącznie około 30 minut.

Proszę przekaż tą wiadomość dalej. Może ktoś z Twoich znajomych też będzie miał ochotę
wziąć udział w badaniu? Każdy dodatkowy uczestnik jest na wagę złota.

http://psych.uw.edu.pl/synestezja/?view,welcome&r=BL

Z góry dziękuję!

Bartłomiej Wrzałka

piątek, 8 października 2010

Pochwała prostoty - zupa ziemniaczana

Nim przejdę do wychwalania zupy zacznę wychwalanie Marty Gessler. Ostatnio jej przepisy z książki czy serwisu ugotuj.to są stałym elementem naszego menu. Zachwycam się ich wyrafinowaną prostotą - bez kombinowania, udawania, przesytu formy nad smakiem. Zazwyczaj to kilka składników w idealnych proporcjach. Brownie, ciasteczka marchwiowe, prosty kurczak z trawą cytrynową, zapiekanka bakłażanowa, hummus....cóż mam powiedzieć, Kolory Smaków są ostatnio najczęściej używaną książka kucharska w domu /a na ugotuj.to kieruję się do zakładki M. Gessler/.


Wracając do zupy, długo czekała na swój swój debiut na Wasabi. Prosta, pożywna, uzależniająca zbyt szybko znika z garnka. Trudno byłą ją uchwycić nie wsadzając obiektywu w talerze najbliższych. Jest gęsta, kremowa, z charakterem ale delikatna. Obłęd! I wiedziałam o tym, odkąd zobaczyłam ją u Liski na White Plate.


Zupa ziemniaczana z łososiem.
przepis M. Gessler, widziany po raz pierwszy u Liski

Składniki:
3 duże cebule
1 łyżka masła
około 1 kg ziemniaków*
ok. 1,5 l bulionu warzywnego
1 pęczek szczypiorku
150 ml śmietany 30%
150 ml mleka /ewentualnie/
sól
pieprz
plastry wędzonego łososia /1 na porcję/
mój alternatywny dodatek - cieniutkie pilastru wędzonego boczku /1 na porcję/

Przygotowanie:
Na maśle podsmażamy cebulę. Gdy się ze złoci wrzucamy pokrojone w kostkę ziemniaki. Zalewamy bulionem warzywnym (5 cm nad ziemniaki) i gotujemy, aż ziemniaki będą prawie rozgotowane. Do zupy dodajemy posiekany szczypiorek, śmietanę i całość miksujemy w blenderze. Jeśli zupa jest zbyt gęsta, rozrzedzamy mlekiem. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.
Podajemy w miseczkach, plastry łososia /chipsy z boczki/ układamy na zupie.

Dla bardziej mięsożernych przygotowuję chipsy z boczku. Cieniutkie plastry boczku podsmażam na patelni mocno przyciskając do niej, aby się nie zwijały. Co pewien czas "osuszam" go ręcznikiem papierowym z tłuszczu. Przewracam na drugą stronę i powtarzam aż do uzyskania prawie chrupkich plastrów. Zdejmowany z patelni nie powinien być zupełnie gotowy, odłożony na papierowy ręcznik sam dojdzie. Plastry takiego boczku są wtedy jak chipsy.
Drugi sposób na idealnie chrupki boczek, to metoda z kuchenką mikrofalową (której nie posiadam, ale może ktoś spróbuje). Plastry boczku umieszczamy pomiędzy dwoma kawałkami ręczników papierowych (bez nadruku) i nastawiamy kuchenkę na 3 minuty. Po tym czasie boczek powinien być gotowy.

Smacznego!


* moja uwaga co do ziemniaków, wg mnie najlepsze są takie, które po ugotowaniu są suche i rozpadają się - czego oczywiście w zupie nie sprawdzimy. Przydarzyło mi się gotować tą zupę z jakiejś szalonej mieszanki ziemniaków, może była w niej przewaga ziemniaków sałatkowych, nie wiem. Wyszła wtedy bardziej jak puree niż zupa.

piątek, 1 października 2010

O mój rozmarynie...

a właściwie rozmarynowy chlebku :)

W tym chlebie zadebiutował mój nowo wyhodowany zakwas. Musze przyznać, że zakwas spisał się znakomicie, przepis też. Chleb pojechał ze mną aż na wieś i zachwycił gości i domowników. Jak przypominam sobie o nim to mi cieknie ślinka :)
Ten chleb sprawdzi się jako dodatek do gęstego i aromatycznego gulaszu na bazie czerwonego wina, wytarcie talerza kawałkiem skórki to iście rozpustne zakończenie posiłku (chociaż niezbyt eleganckie ;)). A kanapka z majonezem, sałatą i grillowanym kurczakiem...proszę Państwa, czego chcieć więcej :D
Chleb najlepszy pierwszego dnia, cudownie smakował następnego dnia po stostowaniu (czy jest takie słowo?!? ;] ).
Przepis jak zwykle z Pracowni wypieków.


Pszenny chleb z rozmarynem

Składniki i przygotowanie:

Dzień przed pieczeniem /u mnie bardzo rano 6:30!!, przed wyjściem do pracy/:
50 g zakwasu żytniego
100 g wody
150 g mąki żytniej *

Składniki wymieszać, przykryć folią spożywczą lub ściereczką i odstawić na 12-18 godzin.

Po 12/18 godzinach dodać /u mnie po 12 godz, było około 18tej po powrocie z pracy/:

30 g oliwy z oliwek
180 g wody
1 łyżeczkę soli
6 g świeżych drożdży (lub 1/3 łyżeczki suszonych)
400 - 420 g mąki pszennej (mąkę należy dodawać do ciasta stopniowo, jej ilość zależy od tego, jak gęste jest ciasto)
1 łyżkę drobno posiekanego świeżego rozmarynu (jeśli chcemy użyć suszonego, należy dodać max 1 łyżeczkę)

Wszystkie składniki ciasta dokładnie wyrobić, można mikserem. Ciasto będzie gładkie i nie powinno kleić się do rąk.
Uformować z niego kulę delikatnie posmarować oliwą, przełożyć do miski, przykryć folią i odstawić do wyrastania na ok. 1 godzinę. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. Jeśli tak nie jest, należy odstawić je do wyrastania na dłużej.

Z wyrośniętego ciasta uformować bochenek lub bułeczki. Odstawić do wyrastania a ok. 30-40 minut (do godziny).
Bochenek najlepiej przełożyć do koszyczka oprószonego mąką lub durszlaka wyłożonego ściereczką oprószoną mąką.

Jeśli pieczemy w garnku żeliwnym (do tej wielkości bochenka najlepiej się przyda garnek o pojemności ok. 3 - 3,5 litra):

garnek żeliwny wstawić do zimnego piekarnika i nagrzać piekarnik do 230 st C.
Po ok. pół godzinie zdjąć przykrywę garnka, przełożyć wyrośnięty chleb do garnka, przykryć przykrywką i piec 20 minut.
Po tym czasie zdjąć przykrywkę i dopiekać kolejne 15-30 minut. Skórka powina być brązowa i chrupiąca.
Po upieczeniu wyjąć chleb z garnka na kuchenną kratkę i ostudzić.

Metoda bez garnka:

Jeśli mamy kamień, można go rozgrzać w piekarniku do temperatury 230 st C. Jeśli nie, blachę wykładamy papierem do pieczenia, nagrzewamy piekarnik i wyrośnięty chleb przekładamy na gorącą blachę.
Po 10 minutach, zmniejszamy temperaturę do 210 st C i pieczemy kolejne 25-40 minut (czas pieczenia zależy od stopnia zrumienienia chleba - upieczony chleb, popukany od spodu, wydaje głuchy odgłos).
Po upieczeniu ostudzić na kuchennej kratce.

Bułeczki:

bułeczki wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 st C i pieczemy ok. 12-20 minut (długość pieczenia zależy od wielkości bułeczek).
Przed wstawieniem do piekarnika bułeczki można posmarować oliwą, mlekiem, jajkiem.


Smacznego!


* Jeśli mamy bardzo aktywny zakwas żytni, można po prostu użyć 250-300 g zakwasu, bez zostawiania zaczynu na no. Przypis Liski

wtorek, 28 września 2010

Rabarbar i truskawki pod kruszonką...

czyli jak rozjaśnić pochmurny dzień.

Rabarbar to czerwiec, a w ogródku mojej babci rabarbar wyrósł na jesieni. Cóż zwariował i uszczęśliwił mnie niesamowicie. Śmiesznie było zobaczyć jego rozłożyste liście w tym samym czasie co dynię ;]
Mam nadzieje, że w przyszłym roku uszczęśliwi nas też późną wiosną. Tymczasem należało go wykorzystać.


Jak wykorzystać takie cudo? Oczywiście jak najprościej. Po sukcesie gruszkowego crumble, nie miałam wątpliwości w którym kierunku się udać.
O ile po rabarbar udałam się do babcinego ogródka to po kruszonkę poszłam do Pierre Herme. Przepis na kruszonkę z dodatkiem płatków migdałowych, okazał się strzałem w dziesiątkę. W połączeniu z kwaskowatym rabarbarem i słodkimi truskawkami stanowił zgrabny zespół. Od siebie dodałam jesienny akcent, czyli orzechy włoskie. Nie wiem jak to opisać, ale ten dodatek to było to :) Ich gorzkawy, orzechowy smak dodał nowego wymiaru temu daniu.


Rabarbar i truskawki pod kruszonką

Kruszonka migdałowa
"Desery" Pierre Herme

Składniki:
porcja 500g, przygotowałam moją z połowy porcji.

125 g masła, oziębionego
125 g cukru kryształu
1/2 łyżeczki soli
125 g mąki
125 g utartych migdałów

Około 800 g owoców /u mnie 600g rabarbaru i około 200 g truskawek/
łyżka cukru
garść orzechów włoskich


Przygotowanie
Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Rabarbar pokroić na 2 centymetrowe kawałki, przełożyć do żaroodpornego naczynia, wymieszać z cukrem, przykryć folią aluminiową. Włożyć do nagrzanego piekarnika i piec około 20 minut. Rabarbar zmięknie, ale nie rozgotuje się.

W tym czasie przygotowujemy kruszonkę. Masło pokroić w kostkę o boku około 1,5 cm. Włożyć do salaterki, dodać cukier, sól, mąkę i utarte migdały. Rozcierać drewnianą łyżką (ja to robię nożem), aż utworzą się grudki zbliżonej wielkości. Składniki można również rozcierać palcami, aż drobinki masła pokryją się mąką i migdałami. Jednak ciepło rąk sprawi, że masło częściowo się roztopi i kruszonka będzie bardziej twarda a nie kruc
ha.
Kruszonkę przełożyć na talerz i wstawić do lodówki.

Do podpieczonego i przestudzonego rabarbaru dodajemy truskawki, posypujemy orzechami a następnie kruszonką.

Wstawiamy wszystko do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy około 25/30 minut.

Gdy crumble będzie gotowe, wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do przestygnięcia (dosłownie na 2/3 minuty).

Podajemy ciepłe :)

Smacznego!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...