środa, 1 sierpnia 2012

Drożdżowe cytrynowe z jagodami i kruszonką.

Chwila urlopu zamieniła się w 3 tygodnie. Bez gotowania, prawie bez zaglądania do kuchni, bez patrzenia w książki kucharskie. Przez ten czas oddaliśmy się w ręce innych i pozwalaliśmy się karmić - mamy, babcie, znajomi a nawet restauracje.
Wróciliśmy do domu, rozpakowaliśmy walizki, wybawiliśmy się z psem i przyszła ochota na pieczenie. Potrzebujemy śniadania na jutro. Niech będzie drożdżowe z jagodami! Koniecznie z dużą ilością kruszonki, dla B drożdżowe bez kruszonki nie istnieje.



Przepis na ciasto od Dorotus z Moich Wypieków. W oryginalnej roladzie cytrynowej z nadzieniem serowym zamieniłam ser na jagody. Powstało pachnące drożdżami i cytryną mało słodkie, miękkie ciasto, z mokrym słodko-gorzkawym jagodowym nadzieniem, które uzupełnia chrupiąca słodka kruszonka. Ta ogromna jagodzianka, a nawet dwie to jedno z najlepszych drożdżowych jakie jadłam.


Drożdżowa strucla z jagodami.
Źródło: Moje Wypieki

Składniki 
3 szklanki mąki pszennej chlebowej
pół szklanki letniej maślanki lub kefiru
2 duże jajka
3 czubate łyżki cukru
pół łyżeczki soli
4 łyżki masła, roztopionego (około 60 g)
1 opakowanie drożdży suchych (7 g) lub 14 g drożdży świeżych
skórka otarta z 1 cytryny i sok z niej wyciśnięty 

Mąkę wymieszać z suchymi drożdżami (ze świeżymi najpierw zrobić rozczyn), dodać pozostałe składniki i wyrobić, pod koniec dodając roztopiony tłuszcz. Wyrabiać tak długo, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Przełożyć do miski, przykryć lnianym ręczniczkiem, pozostawić do podwojenia objętości (około 90 minut).

Nadzienie jagodowe
pół kilo jagód - oczyszczonych z listków i umytych
4 łyżki cukru

Wyrośnięte ciasto krótko wyrobić, podzielić na dwie części, każdą z nich rozwałkować na prostokąt o wymiarach 25 x 35 cm, delikatnie podsypując mąką. Na rozwałkowane ciasto wyłożyć połowę przygotowanego nadzienia, tylko na środku, wzdłuż dłuższego boku. Ciasto zwinąć w roladę, składając na 3 części (pierwszą, dolną częścią ciasta przykrywamy część wysmarowaną nadzieniem, następnie składamy raz jeszcze, zwijając jak roladę; boki podkładamy pod spód).

Gotowe strucle ułożyć na blaszce (27 x 40 cm) wyłożonej papierem do pieczenia, oprószyć mąką, przykryć lnianą ściereczką, pozostawić do ponownego wyrośnięcia (około 30 minut). Pomiędzy struclami położyć również papier do pieczenia, by się nie zetknęły podczas pieczenia (najlepiej zwinąć go w rolkę). Przed samym pieczeniem strucle naciąć wzdłuż ostrym nożem, prawie do samej blaszki (nie przecinając końców strucli, należy zostawić około 5 cm z każdej strony nie rozcięte), posmarować jajkiem roztrzepanym z 1 łyżką mleka, posypać kruszonką.
Piec w temperaturze 190ºC przez około 30 minut, do złotego koloru. Wyjąć z piekarnika, po kilku minutach przełożyć na kratkę, wystudzić.

Kruszonka 
100 g mąki pszennej
50 g cukru z wanilią
60 g masła, roztopionego

Wszystkie składniki umieścić w miseczce i rozcierając między palcami, uformować je w kruszonkę.

Uwaga: strucle można również upiec w keksówce, by się nie 'rozjechały' na boki.


poniedziałek, 9 lipca 2012

Pound cake z malinowym wirkiem

Jest gorąco, jest duszno. Pies odmawia współpracy i przelewa się między płytkami w przedpokoju a zimnym parapetem. Jest duszno! I jest lato. Lato pachnące burzą, piaskiem i wciąż lipami, gdzieniegdzie dzikimi różami, zielenią i świeżo skoszoną trawą.
To lato! Godzę się na tą temperaturę i zachwycam burzowymi chmurami. Klnę na brak klimatyzacji w autobusach i brak przewiewu w domu. Mieszanina skrajnych uczuć. Chodzę wieczorami po Żoliborzu i zachwycam się kawiarnianym wieczornym poruszeniem. Łapie chłód poranka na Sadach i Cytadeli. Oblizuje na widok kolejnych owoców przywożonych do warzywnika. Przeglądam moje nowe książki i marze by Pan z Warzywnika zacząć przywozić jarmuż i kwiaty cukinii. Może w końcu go przekonam by się postarał (chociaż kto poza mną się na to skusi?).
W domu proste dania, sporo kuchni azjatyckiej szybko podrzucanej nad wokiem i prostych warzyw jedzonych prawie bez gotowania. Zdarzają się i desery, codzienne ciasta z owocami :)


Specjalnie dla Bartka pound cake z owocowym wirkiem. Pound cake jak to pound cake - suche, ale jednocześnie mokre, tym razem z dodatkiem kwaśnej śmietany, która zmienia konsystencje na bardziej mazistą, czyli taką jaką lubie. Nie za słodkie (zmniejszyłam ilość cukru w przepisie). Długo zachowuje świeżość dzięki owocom w środku ciasta. Jest ich zresztą dużo w cieście i tworzą śliczny marmurkowy rysunek i mokry kwaśny kontrast do słodkiego ciasta. U mnie maliny, ale równie dobrze truskawki, jagody czy jeżyny, czy mieszanka wszystkich jagodowych owoców. To super letnie ciasto do złapania na drugie śniadanie do szklanki zimnego mleka czy maślanki, czy na słodką kolację z gorzką herbatą.


 
Pound cake z owocowym wirkiem
Źródło: Martha Steward

Składniki
115 g masła w temp pokojowej
500 g owoców (maliny, truskawki, jeżyny, jagody itp) + 2 łyżki cukru
1i 1/4 szklanki cukru (dodałam niepełną szklankę)
1 i 1/2 szklanki mąki
1/2 łyżeczki soli
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
2 duże jajka, lekko wymieszane
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1/2 szklanki kwaśnej śmietany w temp pokojowej

Przygotowanie: Rozgrzewamy piekarnik do 175 stopni i przygotujemy formę. Keksówkę o wymiarach 12/23 (ja użyłam 10 na 24) wykładamy papierem a następnie smarujemy masłem.

Owoce miksujemy z 2 łyżkami cukru - odstawiamy na bok.
W misce mieszamy mąkę, sól i proszek do pieczenia.
Ucieramy jajka z cukrem aż otrzymamy jasną i puszystą masę (około 5 min). Dodajemy jajka (ja dodawałam w dwóch partiach) i wanilię - mieszamy do połączenia się składników (zeskrobujemy to czego nie zbierze mikser z ścianek).
Zmniejszamy obroty miksera do minimum i w 3 częściach dodajemy mąkę, na zmianę z dwoma partiami śmietany (zaczynamy i kończymy mąką).
Połowę ciasta przekładamy do formy, na wierzch wylewamy połowę owocowego puree. Powtarzamy zabieg z pozostałym ciastem i puree. Patyczkiem albo cienkim nożem robimy "wirki" delikatnie mieszając ciasto z owocami.

Pieczemy około 60-75 minut aż wierzch zrobi się brązowo złoty a wyjęty patyczek będzie suchy. Mój piekarnik mocno przygrzewa, po 40 minutach przykryłam ciasto folią aluminiową, ciasto miałam gotowe po godzinie..

Ciasto studzimy przez 30 minut w formie ustawiając ją na kratce, a następnie już bez formy dostudzamy.
 

Podajemy z lodami, bitą śmietaną albo szklanką mleka. Samo bez dodatków smakuje też pysznie. Ciasto owinięte w papier do pieczenia i folię aluminiową zachowało świeżość przez 3 dni (mi najbardziej smakowało pierwszego dnia, Bartkowi drugiego - rzecz gustu)

Smacznego

czwartek, 28 czerwca 2012

Czekoladowa muffinka z maliną na zmiany (i z okazji Dnia Taty)

Znowu zmiana. Na gorsze, ale może w końcu na lepsze. Nagła, ale jakby oczekiwana. Mogę odpocząć, ale i zaczął się okres wzmożonej pracy. Kłębią mi się w głowie emocje, rozsypują się jak wieża z kart plany i tworzą nowe, tym razem na stabilnej podstawie i z mocnego budulca.
Za oknem czerwiec zmienia się w lipiec. Ostatni taki lipiec przyniósł istnienie Wasabi, nową drogę i w sumie cudowne 3 lata, które dziś nadal wyznaczają mi kierunek.
Co będzie tym razem? Nie wiem, ale głowę mam wysoko, zmysły wyostrzone, chłonę lato tak jak tego pragnęłam. Otaczam się ludźmi, wspieram ich obecnością, czerpie z ich siły, pewności i optymizmu. Wącham zapach lip i zajadam się owocami. Mam apetyt na wszystko co przywozi rano Pan z Warzywniaka - a teraz przywozi maliny (i jagody i pierwsze importowane morele i brzoskwinie i bób zielony i nadal rabarbar).
 Szybkie muffiny, robione 30 minut przed wejściem, zabrane jeszcze gorące, stygły w samochodzie. Czekoladowe, lekkie, z niespodzianka w środku. Leciusieńko zmieniony przepis na znikające muffinki czekoladowe. Do ciasta dodałam 3/4 tabliczki czekolady startej na drobnych oczkach i 0.5 łyżeczki sody więcej by uniosła czekoladowe ciasto. Do środka po dwie maliny, góra posypana drobno połamaną czekoladą i ozdobiona malinką. Kiedyś pisałam, że nie przepadam za muffinami? Za tymi szaleje!!!
 
Bosko czekoladowe muffiny z malinową niespodzianką :)
Źródło: lekko zmieniony ten przepis

Składniki
9 sztuk albo 12 mniejszych
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki cukru
1/4 - 1/3 szklanki kakao
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/3 łyżeczki soli
1/2 szklanki wody
1/2 szklanki maślanki lub jogurtu naturalnego
1/3 szklanki oliwy lub oleju roślinnego
1 łyżka rumu (likieru smakowego lub octu winnego)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (niekoniecznie)
3/4 tabliczki czekolady startej na tarce (ja rozdrobniłam w malakserze, na żwir)
1/4 tabliczki startej na tarce do posypania
maliny 

Przygotowanie
Piekarnik rozgrzewamy do 175 stopni.
Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy cukier, kakao, sodę, sól i startą czekoladę - mieszamy. Robimy wgłębienie i wlewamy w nie wodę, maślankę/jogurt, oliwę/olej oraz rum (likier lub ocet winny). Dodajemy ekstrakt z wanilii (jeśli go używamy) Delikatnie łączymy składniki mieszając łyżką. Papilotki napełniamy masą do 1/3 wysokości (po około 1 łyżce stołowej na 1 porcję). Na środku układamy po 1 lub 2 maliny i przykrywamy resztą masy (muffiny podrosną, więc foremki napełniamy mniej więcej do 2/3 wysokości). Wierzch posypujemy czekoladą, układamy na nim po malinie. Wstawiamy do piekarnika i piec przez 25 minut. Po tym czasie patyczek wetknięty w środek będzie suchy.



Jemy najlepiej jeszcze lekko ciepłe (chociaż następnego dnia też były smaczne).
Smacznego!



P.S. I pierwsze instagram'y. Mieszane uczucia, ale podoba mi się ta zabawa.

czwartek, 21 czerwca 2012

W roli głównej kalafior!

W najkrótszą noc roku powinno tańczyć się na łąkach, zbierać ostatnie kwiaty bzu i szaleć przy ognisku - może w przyszłym roku. W tym, pierwszy brzask budzi mnie po 3, hotelowy pokój jest cichy i spokojny, a uchylonego okna dochodzi śpiew i trel ptaków. Wstaje, zasłaniam zasłony, przewracam się na drugi bok i staram się zasnąć chociaż na chwilę. Jest jasno i duszno.


 
Wieczór najkrótszego dnia maluje paznokcie na miętowo kibicując jednocześnie Portugalczykom i Czechom. Nie jestem wielkim kibicem, ale emocje wygrywających, smutek przegrywających zawsze mnie poruszają. Ciesze się z tymi pierwszymi i jest mi strasznie szkoda tych drugich. Zawsze (poza momentami gdy gra reprezentacja) nie jestem w stanie oddać serca jednej drużynie. Kończy się mecz gdy to pisze więc trzymam kciuki za przegrywających Czechów.
Myślami jestem już jutro - w domy, z B i Dychą. W głowie planuje niedzielny obiad i kolor paznokci na sobotę. O! Mecz się skończył, tak ładnie cieszą się Portugalczycy, strasznie szkoda Czechów, strasznie się chłopaki smucą, a ja z nimi.

 
Wracając do weekendowego gotowania - a może by tak Alu phul gobhi ki bhadżi. Kawałki warzyw zatopione w cudownych smakach Indii. Sycące, lekkie, rozgrzewające dla mnie idealne ze szklanka słonego lassi a jeszcze lepiej z naszym swojskim kefirem. Przepis Liski, który robiłam już kilkakrotnie. Dwa razy zrobiłam z przepisu prawie puree (dodając za dużo wody i zbyt długo przetrzymując warzywa w garnku) - pierwszy raz przez przypadek, drugi zupełnie świadomie. Chociaż to nie jest to samo danie to jest pyszne - taki indyjski comfort food :)



Alu phul gobhi ki bhadżi

Źródło:White Plate

Składniki
1 kalafior średniej wielkości, umyty i pokrojony na różyczki dł. 4 cm i grubości 2,5 cm
5 łyżek ghee lub oleju roślinnego
2 łyżeczki kminku indyjskiego
1-2 suszone chili, pokruszone
2 łyżeczki mielonej kolendry
1 łyżeczka kurkumy
1/2 łyżeczki asafetidy*
4 ziemniaki średniej wielkości, obrane i pokrojone w kostkę
4 łyżki wody
1,5 łyżeczki soli
250 ml jogurtu
3/4 łyżeczki garam masali
2 dojrzałe, jędrne pomidory, umyte i pokrojone w plasterki
1 cytryna lub limonka

Przygotowanie
Na średnim ogniu w garnku o grubym dnie rozgrzać tłuszcz. Wrzucić kminek i pokruszone chili i smażyć przez 30-45 sekund, aż kminek zbrązowieje.
Dodać przyprawy w proszku, smażyć jeszcze przez kilka sekund, a następnie wrzucić pokrojone w kostkę ziemniaki. Mieszać przez 2-3 minuty, pozwalając im się lekko zbrązowić. Teraz dodać kalafior i mieszając smażyć następne 2-3 minuty. Dolać wodę z solą i przykryć, aby zatrzymać parę. Gotować na średnim ogniu przez 15 minut, od czasu do czasu poruszając garnkiem, aż warzywa będą miękkie, lecz całe.
Na końcu wlać jogurt, wymieszać i gotować kilka minut na małym ogniu, aż sos zgęstnieje. Posypać garam masalą i delikatnie wymieszać. Każdą porcję przystroić plasterkami pomidorow i plasterkami cytryny.

Smacznego!


* asafetida - gdy brakowało mi tej przyprawy zastępowałam ją łyżeczką granulowanego czosnku i granulowanej cebuli. Wiem, że to średnio ortodoksyjnie, ale chociaż w części pozwala odtworzyć ten ciekawy smak.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Muffiny cytrynowe

Wstaję rano jeszcze przed budzikiem, przesuwam psa i idę do kuchni. Włączam piekarnik, wypakowuję zmywarkę. Gdy w garnuszku rozpuszcza się masło, trę skórkę z cytryny, odmierzam masło, mąkę i cukier. Przecieram oczy i wpijam pierwszy łyk kawy. Krótkie poszukiwania za papilotkami. Mieszam w miskach. Piekę muffinki, które B zabierze ze sobą po południu idąc realizować swój urodzinowy prezent.
Na chwilę zza chmur wychodzi słońce.
Mam ostatnio smaka na cytrynę - żółty, świeży, ostry i letni smak. Wyciskam sok na lemoniadę, trę skórkę na wędzonego łososia i dodaję go do kremu z czosnku i tego z fety. Robię lemon curd i zajadam go z białym serem. I robię muffinki jogurtowo-cytrynowe na urodziny B.
Słodkie, nie za słodkie, wyraźnie cytrynowe z lekkim smakiem jogurtu. Idealne w dniu pieczenia jak to muffinki. Dobrze łączą się z herbatą lub kawą z mlekiem, do kompotu z rabarbaru też by pasowały. Już po zjedzeniu pomyślałam, że mogłam pokryć każdą muffinkę kremem z mascarpone z dodatkiem lemon curd.

Muffiny cytrynowe
Źródło: Kwestia Smaku za Magdą Gessler. 
Aby wyszło 12 muffinek podwoiłam składniki

Składniki
150 g mąki
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
60 g cukru
mała szczypta soli
1 łyżka startej skórki z cytryny
1/2 torebki cukru waniliowego
1 jajko
100 ml kefiru (nie miałam kefiru i zastąpiłam go jogurtem rozcieńczonym 2 łyżkami soku z cytryny)
55 g masła

Dekoracja: smażona w cukrze skórka cytrynowa, cukier puder, gwiazdki z lukru
Dodatki: śmietana, powidła z owoców egzotycznych lub dżem cytrynowy, lemon curd.

Przygotowanie:
Do jednej miseczki wsypuję mąkę, proszek do pieczenia, cukier, sól, skórkę z cytryny i cukier waniliowy. W drugiej łączę jajko z kefirem oraz roztopionym i ostudzonym masłem, przelewam do miseczki z mąką. Mieszam, ale delikatnie i niezbyt dokładnie. Ciasto powinno pozostać grudkowate, w przeciwnym razie muffiny będą zbite i twarde.
Ciasto przekładam do wysmarowanych masłem foremek (lub najlepiej do papilotek w formie na muffiny). Piekę przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.
Foremki powoli wyjmuję z piekarnika, a po kilku minutach muffiny przekładam z foremek na talerz.

Smacznego!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...