sobota, 6 lutego 2016

Pączki i Powroty

Wdech Wydech Wdech Wydech....

minęły ponad dwa lata. Szmat czasu, palce odwykły od stukania tekstu na blogu, głowa od konstruowania myśli a oko od robienia zdjęć. Ale ostatnio coś za mną chodzi, coś mnie nosi aby tą gonitwę myśli związaną z naszą codzienności przelać na "papier".

Przez te lata od początku prowadzenia Wasabi obie z Moniką przeszłyśmy niesamowitą drogę, pełną zwrotów akcji i niemądrych przygód, ważnych i przemyślanych decyzji, zaskakujących zbiegów okoliczności, nawiązujących się i rozpadających znajomości.
W tym wszystkim pozostały rzeczy niezmienne - miłość naszych najbliższych, przyjaźń, odwaga w kształtowaniu swojego życia. I pomimo mijających lat i zmieniających się cyferek nadal jesteśmy troszkę naiwne, mocno roześmiane i czasami niemądre.
Chociaż mogę mówić tylko za siebie, myślę, że dziś znowu stoimy przed nowym, każda z nas na swój wyjątkowy sposób. Dla mnie oznacza to powrót tu. Miejsce skupiające tak wiele dobrych wspomnień i gotowe by przyjąć jeszcze wiele nowych.

Nie wiem czy ktoś jeszcze tu zagląda, czy ktoś korzysta z naszych przepisów. Przecież internet i sklepowe półki pełne są przepięknych słów, przepisów i zdjęć.
Ale to chyba bardziej dla mnie iż dla nas.


Powracam z przepisem, który obiegł już internet wzdłuż i wszerz, można go wyszperać w wielu miejscach, ale niech będzie i tu. Bo to dla mnie specjalny przepis. Dokładnie rok temu zrobiłam go po raz pierwszy, specjalnie dla naszego Syna, po to aby mógł pierwszego pączka w życiu zjeść z mamą i tatą.
Tak więc rok temu na śniadanie jedliśmy pieczone pączki. Wtedy tak samo jak w ostatni czwartek wstałam przez Młodym i jego Tatą, przesunęłam nadal śpiącego psa, wyjęłam z lodówki ciasto, utoczyłam pączki i upiekłam. Młody wstał akurat na lukrowanie pierwszej partii i smarowanie jajkiem drugiej. Potem mieliśmy się szykować. On do żłobka, ja do pracy, ale oblizana łyżeczka po lukrze spowodowała taki sugar rush, że biegaliśmy po domu jeszcze ładną godzinę.

Ja spóźniłam się do pracy, ale na szczęście Młody Człowiek zdążył na drugie śniadanie w żłobku.

Wszystko się zmieniło, odkąd ten Mały Człowiek pojawił się w naszym życiu. Stanęło do góry nogami, obróciło się o 180 stopni. Po dwóch wspólnych latach mogę powiedzieć, że jest już normalnie, że niespodzianki serwowane przez ciągle zmieniającego się Młodego to codzienność, że huśtawka nastrojów u nas i u Niego to już norma, że podstawową cechą układanych przez nas planów i grafików jest elastyczność i zmienność i że już nie pamiętamy jak to było być parą bez dziecka. A to wszystko jest dobre, zabawne i tylko czasami (najczęściej około 3-4 w trakcie nieprzespanej nocy) wspominamy jak to było spać spokojnie.


A wracając do przepisu. To nigdy nie będą pączki smażone na głębokim tłuszczu, tak samo jak to nie są (i nie będą) pączki w kategorii fit. To słodkie, lekkie totalnie pączkowe pączki, które robi się i je z ogromną przyjemnością. Trudno powiedzieć czy smakują mi bardziej niż prawdziwe, bo które w sumie są prawdziwe: te domowe, które nie zawsze wychodzą, te kupne które poza paroma wyjątkami to produkt pączkopodobny? Mi pieczone smakują przeogromnie, tak przeogromnie, że kilka kolejnych dni powinnam spędzić o sałacie i wodzie. 

Pączki pieczone 

Składniki:
100 ml ciepłego mleka
50 g świeżych drożdży
370 g mąki pszennej (tortowej lub do wypieków drożdżowych)
50 g cukru
3/4 łyżeczki soli
3 jajka
170 g masła
Dodatkowo:
jajko do posmarowania
około 300 g miękkiej marmolady o smaku różanym lub marmolady truskawkowej ewentualnie wieloowocowej
lukier pomarańczowy: 200 g cukru pudru, sok i skórka z pomarańczy, sok z cytryny, smażona skórka pomarańczowa lub konfitura pomarańczowaPotrzebne też będą
papilotki (jak do muffinów) o średnicy 5 cm mierzone po dnie
cienka szklanka lub metalowa obręcz do wycinania ciastek o średnicy 7,5 cm
Przepis
  • Drożdże, masło i jajka wyjmujemy wcześniej z lodówki aby się ociepliły. Masło kroimy na kawałki i tak ocieplamy. Ciasto najlepiej zagniatać mikserem planetarnym, w maszynie do wyrobu chleba, melakserze lub termomiksie.
  • Z drożdży zrobić rozczyn - wymieszać ciepłe mleko, pokruszone drożdże, 1 łyżeczkę cukru i 1 łyżkę mąki, odstawić do wyrośnięcia na 10 minut pod przykryciem ze ściereczki. Rozczyn ma się dość mocno spienić. Naczynie z drożdżami można wstawić do garnka z bardzo ciepłą wodą, to pomoże drożdżom wyrosnąć. Gdy drożdże wypełnią już cały kubek, wstawić go do miski z mąką.
  • Do większej miski przesiać mąkę, dodać cukier, sól i wymieszać. Następnie wlać rozczyn drożdży i wymieszać łyżką. Dodawać stopniowo jajka mieszając składniki drewnianą łyżką. Następnie wyrabiać ręką przez około 10 minut lub przez 7 minut za pomocą haka miksera (na 4 poziomie). Na koniec ciasto ma być gładkie.
  • Następnie dodawać po kawałeczki miękkie masło, cały czas wyrabiając rękami (około 10 minut) lub miksując hakiem (około 7 minut). Na koniec mamy otrzymać elastyczne i błyszczące ciasto, które będzie odklejało się (ześlizgiwało) z ręki i boków miski. Przykryć ściereczką i odstawić na 1 godzinę do wyrośnięcia (ciasto znacznie się napuszy).
  • Wyrośnięte ciasto uderzyć pięścią i szybko zagnieść ręką. Złączyć ciasto w jedną kulę (nie będzie sztywna), wyłożyć na blat podsypany mąką, przewrócić na drugą stronę i obtoczyć w mące. Dłońmi rozpłaszczyć ciasto na placek o grubości około 1 cm (ma nam wyjść 16 pączków), w razie potrzeby oprószyć blat i ciasto mąką aby ciasto się nie kleiło. Szklanką lub obręczą wyciąć pierwsze kółko. Rozpłaszczyć nieco w dłoni i na środek położyć pełną łyżeczkę marmolady. Złożyć kółko na pół, zlepić brzegi jak w pierogach a następnie zebrać łączenie w jednym miejscu. Ulepioną w ten sposób kulkę włożyć łączeniem do dołu do papilotki. Powtórzyć z resztą ciasta. Na koniec wycinki z ciasta zebrać w jedną kulkę i też wykorzystać.
  • Papilotki z pączkami układać na blaszce z wyposażenia piekarnika z zachowaniem odstępów (zmieści się połowa pączków, resztę pieczemy w drugiej partii). Pączki odstawić na 1/2 godziny do podrośnięcia (ciasto mniej więcej dwukrotnie zwiększy objętość).
  • Piekarnik nagrzać do 180 stopni C (góra i dół bez termoobiegu). Wierzch pączków posmarować roztrzepanym jajkiem (najlepiej ogrzanym w temp. pokojowej) i wstawić razem z blaszką do nagrzanego piekarnika do środkowej części. Piec przez 13 - 15 minut. Od razu wyjąć z piekarnika. Studzić przez około 10 minut, następnie polukrować. Upiec drugą partię pączków.
  • Lukier pomarańczowy: do miseczki wsypać cukier puder, dodać skórkę startą z pomarańczy (około 1/2 łyżeczki), łyżeczkę soku z cytryny oraz sok z pomarańczy w takiej ilości aby otrzymać lukier o odpowiedniej gęstości. Wymieszać ze smażoną skórką pomarańczową lub konfiturą (około 2-3 łyżki).

Wskazówki

Ciasto można też zagnieść wieczorem, wstawić do lodówki na całą noc, a rano upiec pączki. W tym celu wyrobione ciasto przykrywamy folią i wstawiamy do lodówki na całą noc (ciasto najpierw urośnie, później opadnie). Rano wystarczy uformować pączki i odstawić na godzinę do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej. Do ciasta "nocnego" można użyć drożdży instant (1 i 1/2 saszetki).

1 komentarz:

Madam Malonka pisze...

O pieczonych pączkach nawet bym nie pomyślała! Ciekawa opcja, będę musiała wypróbować.

Witam więc z powrotem i powodzenia! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...