niedziela, 10 lutego 2013

Sernik nowojorski.

Nie będzie o pączkach, nie będzie o faworkach, będzie o serniku. Pysznym, lekkim i kremowym. Takim co robi się chwila moment. Do serników podchodziłam z wielką nieśmiałością. W historiach rodzinnych przewijało się, że zrobienie dobrego sernika to nie byle wyczyn - by nie opadł, nie przypalił się, nie popękał. Brzmiało groźnie, może nie tak bardzo jak w przypadku drożdżowego, ale wystarczająco bym nie miała dłuższy czas ochoty na podejmowanie prób. W dodatku to nie było moje ulubione ciasto, więc zupełnie nie miałam ochoty próbować. Aż do tego czekoladowego, zupełnie inny sernik niż te znane mi dotychczas - kremowy, mazisty, konkretny ale lekki. Sycący. Boski.
Na ostatkowe rodzinne spotkanie potrzebowałam deseru, który po pierwsze można zrobić wcześniej, po drugie można zrobić szybko, po trzecie będzie to coś czego jeszcze nie robiłam. Przeglądanie "deserowych" książek kucharskich rozpoczęłam i zakończyłam na "The hummingbird bekery cookbook". Robiłam z tej książki sernik bananowy bez pieczenia (wielokrotnie) i czekoladowy (także nowojorski), dodatkowo ciasteczka i brownie. Wszystko strzały w 10tkę. Na liście na amazonie kolejne książki z tej piekarni czekają na styczniową pensję :)



Sernik zrobiłam na zmodyfikowanym spodzie z przepisu na sernik czekoladowy. Dodałam do ciasta 50g zmielonych podprażonych orzechów laskowych, zamiast części herbatników. Dodatkowo zamiast łyżeczki ekstraktu z wanilii dodałam ziarenka z 2 laseczek wanilii. 
Poniżej podaje przepis na spód z oryginału.

Sernik nowojorski
Źródło:  The hummingbird bekery cookbook

Składniki:

Masa sernikowa:
900g serka śmietankowego (użyłam 3 razy mielonego twarogu)
190 g drobnego cukru
1łyżeczka ekstraktu waniliowego
4 jajka

Spód:
140g mąki
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
50g drobnego cukru
50g masła
1 żółtko

Tortownica 23cm, natłuszczona i wyłożona papierem.


Przygotowanie:

Najpierw spód.
Piekarnik rozgrzewamy do 150 stopni.
W misce łączymy mąkę, proszek do pieczenia, cukier i masło. Łyżką, rękoma lub za pomocą malaksera łączymy/rozdrabniamy aż do uzyskania konsystencji mokrego piasku. Na końcu dodajemy żółtko i mieszamy nadal aż do połączenia się składników, ciasto będzie miało konsystencje b. mokrego piasku. Wysypujemy na wyłożoną papierem na dnie tortownice, ugniatamy ręką albo łyżką i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 20-25 min, do uzyskania złotej barwy.

Upieczony spód wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy by przestygł.

Gdy spód stygnie przygotowujemy masę serową.
Ser, cukier i wanilie ubijamy na wolnych obrotach mikserem aż do uzyskania gładkiej i jednolitej masy.  Dodajemy po jednym jajku, dodając kolejne dopiero jak poprzednie połączy się dobrze z masą serową. Miksując sprawdzamy czy część masy nie zostaje na ściankach miski, albo dnie. Jeśli tak się dzieje, zbieramy szpatułką. Po dodaniu ostatniego jajka możemy mikser nastawić na większe obroty aby wtłoczyć więcej powietrza, ale tylko przez chwile nie dłuzej.
Miksujemy aż do uzyskania kremowej i gładkiej konsystencji.

Wylewamy na ostudzony spód. Ustawiamy tortownice w większej i głębszej foremce. Napełniamy ja wodą do 2/3 wysokości formy w której będziemy piec sernik.

Wstawiamy do rozgrzanego do 150 stopni piekarnika i pieczemy 40 minut. Ważne by nie przepiec! Środek sernika po dotknięciu ma wydawać się lekko niedopieczony (będzie miękki, mi przypomina mocno ścięty budyń).
Upieczony sernik wyjmujemy z piekarnika i odstawiamy do wystygnięcia. Zupełnie ostudzony wstawiamy do lodówki na minimum 2 godzin, a najlepiej na całą noc. Po tej chwili w lodówce budyniowa konsystencja staje się kremowa i mazista - wspaniała.

Smacznego!


A i wiosna. Wiosna idzie. Jest śnieg, jest mróz, są zaspy i bójki na śnieżki. Ale wiosna jest tuż, tuż i czuć już ją w powietrzu - zapach ziemi, ćwierkanie ptaków i dzień dłuższy od najkrótszego w roku o 1 godzinę i 54 min !!!!

9 komentarzy:

Inspirowane Smakiem pisze...

To, że robi się ciemno dopiero o 17, a nie o 15, to radość ostatnich dni.Też już słyszałam ćwierkające ptaki:)

Szana pisze...

ja sekundę temu rozmawiałam z mamą o ćwierkających ptakach :) idzie wiosna :) normalnie taka radocha.. :D
a sernik bajeczny, uwielbiam.

GrowingUp pisze...

Pyyszności, uwielbiam serniki;)

Elficzna pisze...

serniczek zawsze smacznie wchodzi ;p bardzo ładnie wyszedł

Monika pisze...

taki bialutki,iście amerykański chcę się rzec;)do tej pory znałam tylko ten tradycyjny,rodzinny,treściwy sernik o złotawej barwie za sprawą jajek od szczęśliwych kur:)teraz marzy mi się ten delikatniejszy i subtelniejszy w Twoim wykonaniu!

pozdrawiam!

cozerka pisze...

Inspirowane smakiem - ja zorientowałam się w zeszły czwartek jak wyszłam z pracy a tam nie ciemno. Od razu lepiej się żyje
Szana - dziś na spacerze z psem w parku zasłuchiwałam się w trelach - wspaniałe. I kruki i wrony jakoś nie szaleją już tak mocno :)
GrowingUp - ja już też :)
Elficzna - dziękuję. Wchodzi, dziś ostatni kawałek wszedł na śniadanie :)
Monika - no właśnie ja też takie znałam i nie byłam ich fanką. rozróżniałam dobry od złego, ale żeby szaleć to nie. A za tym - cudo :)

Magda pisze...

o takim pysznym serniku mogę czytać i czytać :) i podziwiać go i oglądać! chociaż chętnie bym i go zjadła! ..

cozerka pisze...

Magda, nie ma co czytać i nie ma co oglądać - trzeba robić :)

asieja pisze...

ostatnio upiekłam mój pierwszy sernik i teraz nie mogę się doczekać okazji by upiec kolejny, inny. ale w sumie to.. przecież sernik nie potrzebuje okazji;)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...