czwartek, 9 czerwca 2011

Smażone kwiaty cukinii

Za co uwielbiam Toskanię i co powoduje, że chcę tam wracać co roku? - JEDZENIE! Sery, warzywa, owoce, wędliny i wino! (pieczywo niestety nie w moim guście). Czosnek, rozmaryn, bazylia ... ich aromaty unoszą się we wszystkich restauracjach. I chociaż miło jest usiąść po całym dniu przy nakrytym stole i próbując ogarnąć wszystkie smakowite propozycje w menu, skosztować w lokalu włoskiej kolacji ... to my z mężem jednak bardzo często woleliśmy poeksperymentować we własnej kuchni i samodzielnie od A do Z odkrywać toskańskie smaki :)

Na każdym wyjeździe towarzyszy nam książka kucharska kuchni włoskiej. W tym roku zabraliśmy ze sobą "Smaki północnej Italii" Marleny De Blasi. M.in. wypróbowaliśmy smażone kwiaty cukinii, które chodziły za mną już od jakiegoś czasu. Niestety w Polsce nie ma do nich dostępu, a tak się przytrafiło, że urlop wypadał nam w sam środek ich sezonowości :)

To niesamowicie proste danie oczarowuje swoją wyjątkowością. Jest delikatne i wyraziste zarazem. Aksamitne ciasto piwne było najsmaczniejszą odmianą ciasta, które smażyłam na głębokim oleju. Kwiaty są soczyste i lekkie. Całość posypana solą morską i podana ze schłodzonym białym winem ... smakowite wspomnienie tegorocznego urlopu :) A o pozostałych smakach Toskanii w następnym poście :)

p.s. w Polsce nie udało mi się do tej pory spotkać z kwiatami cukinii. Ponieważ ciasto jest bardzo wyjątkowe, polecam zamianę w przepisie kwiatów na dowolne warzywo - wyjdzie równie pysznie (próbowałam na plastrach cukinii - pycha!) :)


Składniki:

20 kwiatów cukinii w idealnym stanie (lub inne warzywa)
1,5 szklanki mąki uniwersalnej
piwo (u mnie 3/4 butelki)
sól morska
olej arachaidowy


Przygotowanie:

Przy pomocy nożyczek nacinamy podstawę każdego płatka przy łodyżce, tak by kwiat bardziej się otworzył. Opłukujemy dokładnie kwiaty i układamy je na papierowym ręczniku do odsączenia.

W płytkim, szerokim naczyniu ucieramy mąkę z taką ilością piwa, by powstało ciasto o konsystencji gęstej śmietany. Przykrywamy miskę i odstawiamy na bok.


Rondel wypełniamy na 7,5cm olejem arachidowym i na małym ogniu podgrzewamy. Kwiaty cukinii zanurzamy w cieście, strząsamy jego nadmiar, następnie pojedynczo zanurzamy w rozgrzanym oleju i smażymy na ciemnozłoty kolor z każdej ze stron. Wyjmujemy szczypcami i przekładamy do odsączenia na papierowym ręczniku.

Podajemy ciepłe, posypane solą morską, z kieliszkiem idealnie schłodzonego wina. Pycha!


Smacznego!

14 komentarzy:

cozerka pisze...

Wyglądają pięknie i smakowicie :)

też ich nie widziałam i młodych cukinii też nie...szkoda.


Buziaki

Amber pisze...

Ja też uwielbiam Toskanię.Nie byłam tam już trzy lata i tęsknię...
A kwiaty cukinii są dostępne.W gospodarstwie pp.Mejlertów w Białołęce.Na zamówienie.
Smacznego!

Kasia pisze...

Od kiedy przeczytałam o nich u Marleny de Blasi marzę o ich zrobieniu :)

margot pisze...

ojoj jakie smakowite te kwiaty , mniam

Kamila pisze...

Bardzo lubię te kwiaty, u Ciebie pysznie! Pozdrawiam

Karola pisze...

Słyszałam ale nigdy nie jadłam i ciekawość mnie zżera jak takie kwiaty mogą smakować:-)Pozdrawiam.

cozerka pisze...

i niebieskie krzesło w tle...chcę niebieskie krzesło :)

jadalnepijalne pisze...

Poluję na te kwiaty od dawna. Pod Warszawą je uprawiają, może mi się uda :) Fajne, piwne ciasto!

Anonimowy pisze...

Przepraszam Cię nie chciałabym sie jakoś czepiać, ale z 1 zdania wynika, że ze smaków Toskani do gustu przypada Ci tylko wino, a z intencji to chyba chodziło Ci o pieczywo.
W moim domu jedliśmy kwiaty cukini z własnego ogródka, nadziewane białym serem, smażone w cieście naleśnikowym i polane miodem.

grabiszka pisze...

"anonimowy" dzięki za wychwycenie błędu ;) już poprawiam gramatyczną wpadkę :)
a kwiatów cukinii z własnego ogródka zazdroszczę Ci bardzo!

Polka pisze...

Myślę, że mogłabym pokochać to miejsce :)
I jego kuchnię.
Oj tak...

jadalnepijalne pisze...

Warszawskie gospodarstwo Majlert, z którego kupuję pak choi i szparagi sprzedaje podobno także kwiaty cukinii. Nie ma ich jednak w hipermarketowej dystrybucji, więc nie miałem okazji spróbować. W sumie szkoda, że tylko jeden producent się tym zajmuje.

asieja pisze...

ale smaki, ale słowa.. pysznie.

Ania vel Vespertine pisze...

Rozumiem, że książka Marleny De Blasi godna podziwu? zastanawiałam się nad kupnem którejś z nich (zaczełabym od toskańskiej).

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...