czwartek, 28 czerwca 2012

Czekoladowa muffinka z maliną na zmiany (i z okazji Dnia Taty)

Znowu zmiana. Na gorsze, ale może w końcu na lepsze. Nagła, ale jakby oczekiwana. Mogę odpocząć, ale i zaczął się okres wzmożonej pracy. Kłębią mi się w głowie emocje, rozsypują się jak wieża z kart plany i tworzą nowe, tym razem na stabilnej podstawie i z mocnego budulca.
Za oknem czerwiec zmienia się w lipiec. Ostatni taki lipiec przyniósł istnienie Wasabi, nową drogę i w sumie cudowne 3 lata, które dziś nadal wyznaczają mi kierunek.
Co będzie tym razem? Nie wiem, ale głowę mam wysoko, zmysły wyostrzone, chłonę lato tak jak tego pragnęłam. Otaczam się ludźmi, wspieram ich obecnością, czerpie z ich siły, pewności i optymizmu. Wącham zapach lip i zajadam się owocami. Mam apetyt na wszystko co przywozi rano Pan z Warzywniaka - a teraz przywozi maliny (i jagody i pierwsze importowane morele i brzoskwinie i bób zielony i nadal rabarbar).
 Szybkie muffiny, robione 30 minut przed wejściem, zabrane jeszcze gorące, stygły w samochodzie. Czekoladowe, lekkie, z niespodzianka w środku. Leciusieńko zmieniony przepis na znikające muffinki czekoladowe. Do ciasta dodałam 3/4 tabliczki czekolady startej na drobnych oczkach i 0.5 łyżeczki sody więcej by uniosła czekoladowe ciasto. Do środka po dwie maliny, góra posypana drobno połamaną czekoladą i ozdobiona malinką. Kiedyś pisałam, że nie przepadam za muffinami? Za tymi szaleje!!!
 
Bosko czekoladowe muffiny z malinową niespodzianką :)
Źródło: lekko zmieniony ten przepis

Składniki
9 sztuk albo 12 mniejszych
1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
3/4 szklanki cukru
1/4 - 1/3 szklanki kakao
1 i 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/3 łyżeczki soli
1/2 szklanki wody
1/2 szklanki maślanki lub jogurtu naturalnego
1/3 szklanki oliwy lub oleju roślinnego
1 łyżka rumu (likieru smakowego lub octu winnego)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (niekoniecznie)
3/4 tabliczki czekolady startej na tarce (ja rozdrobniłam w malakserze, na żwir)
1/4 tabliczki startej na tarce do posypania
maliny 

Przygotowanie
Piekarnik rozgrzewamy do 175 stopni.
Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy cukier, kakao, sodę, sól i startą czekoladę - mieszamy. Robimy wgłębienie i wlewamy w nie wodę, maślankę/jogurt, oliwę/olej oraz rum (likier lub ocet winny). Dodajemy ekstrakt z wanilii (jeśli go używamy) Delikatnie łączymy składniki mieszając łyżką. Papilotki napełniamy masą do 1/3 wysokości (po około 1 łyżce stołowej na 1 porcję). Na środku układamy po 1 lub 2 maliny i przykrywamy resztą masy (muffiny podrosną, więc foremki napełniamy mniej więcej do 2/3 wysokości). Wierzch posypujemy czekoladą, układamy na nim po malinie. Wstawiamy do piekarnika i piec przez 25 minut. Po tym czasie patyczek wetknięty w środek będzie suchy.



Jemy najlepiej jeszcze lekko ciepłe (chociaż następnego dnia też były smaczne).
Smacznego!



P.S. I pierwsze instagram'y. Mieszane uczucia, ale podoba mi się ta zabawa.

5 komentarzy:

czekolaadowaaa pisze...

piękne babeczki : )

kuchenny bałagan pisze...

Śliczne muffiny, ja też dziś kupiłam maliny na babeczki :)

Madzialena pisze...

Patrząc na te zdjęcia nienawidzę Losu za alergię na kakao :(
Życzę sporo siły i radości czerpanej z lata :) I cudownych malinek :D

cozerka pisze...

czekolaadowaaa - dziękuję :)
kuchenny bałaganie ;) świetny pomysł takie babeczki. Moje dzisiejsze maliny idą na koktajl
Madzielane - zły los i wredny, ale jak dobrze, że można robić babeczki bez kakao :) "Nie dziękuje" za życzenia :)

Ola pisze...

nie no, muffinek się nie da nie lubić ;) a czekoladowych już na pewno!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...