piątek, 8 czerwca 2012

Rabarbalove :)

Nalewam różowy płyn do szklanki, siadam przy stole, rozkładam książkę i jest dobrze. Przydałoby się kruche ciasteczko z cytrynowym lukrem, ale dziś go zabrakło. Wieczorem będziemy pić piwo i krzyczeć do ekranu telewizora. Ale na razie zaświeciło słońce, za oknem śpiewają ptaki i jest ciepło. Cieszymy się wiosennym dniem.
Rabarbarowy, różowy, klarowny kompot wydaje mi się staroświecki, elegancki a jednocześnie codzienny. Coś co równie dobrze pasuje do metalowego kubka i cienkiej szklaneczki. Rabarbar w wakacyjnej odsłonie był kwaśny i słodki jednocześni, przetrzymywany w emaliowanym albo szklanym dzbanku z przykrywką, stał w sieni, piwnicy albo w lodówce i gasił pragnienie w słoneczne i gorące letnie dni. Do tego rabarbarowa szarlotka i umorusane, szczęśliwe nasze buzie. W tym samym czasie kwitły peonie w ogrodzie i czerwone maki na skrajach dróg, trawa była jeszcze zielona, dni długie, bardzo długie, zlewały się w jedną słodką i lepką od słodyczy chwilę.

 

Biorąc się za przygotowanie kompotu poszperałam ciut w starych książkach i  w internecie. Kompot chciałam prosty, rabarbarowy bez zbędnych smaków. Dodałam więc goździki, cynamon i skórkę z cytryny bo z takimi dodatkami spotkałam się w starych książkach. Gotowałam krótko i zostawiłam by "naciągną" bo tak napisała Agnieszka z Kuchni nad Atlantykiem. Kiedyś spróbuję jej "tuningowanej" wersji, tymczasem ciesze się zwyczajnym smakiem i tym nieziemskim różowym kolorem.



Kompot z rabarbaru

Składniki
500/600g rabarbaru, obranego i pokrojonego w kawałki
1 litr wody
2/3 szklanki cukru (potem możemy dosłodzić)
cynamonu na koniuszek noża
3 goździki
obrana skórka z 1 cytryny

Przygotowanie
Zagotowujemy rabarbar z wodą i cukrem. Gotujemy na małym ogniu ok. 1o min. Zdejmujemy z ognia i dodajemy skórkę z cytryny, goździki i szczyptę cynamonu. Zostawiamy na dwie godziny pod przykryciem, żeby kompot nabrał aromatu, a następnie wyjmujemy aromatyczne dodatki. 
Ja przecedzam kompot aby był klarowny, rabarbaru nie wyrzucam, odkładam i następnie dodaję do ciast albo do jogurtu.

Na zdrowie!

6 komentarzy:

Karmel-itka. pisze...

najlepsze orzeźwienie z możliwych!

zemfiroczka pisze...

Polecam rabarbarowo - imbirowy :)

katie pisze...

Rabarbar ma tyle zastosowań, że szkoda że tak krótko jest dostępny... :)
pozdrawiam!

ewelajna pisze...

Kompot rabarbarowy moja miłość..>! Robiłam, kiedy miałam gości - byli zachwyceni, bo NIGDY nie mieli okazji pić takiego kompotu.

Do katie: Rabar wciąż jest dostępny - bliżej lipca nabiera delikatnej goryczki i wtedy lepiej go obierać

cozerka pisze...

Krmelitka - oby jeszcze pogoda do orzeźwienia była i będzie cudo :)
Oczko - wiem, wiem - robiłam semofredo rabarbarowo-imbirowe i to był strzał w 10
Katie - na braki rabarbaru mrożę go gdy jest sezon. A od Pana z warzywniaka wiem, że spokojnie można go zbierać do końca lata, tyle że u nas traktowany jest sezonowo. W ogródku mojej babci w zeszłym roku był na początku września. Nie wiem co wymyśli w tym roku :)
Ewelajna - ja też robiłam dla gości, byli dość zdziwieni smakiem i kolorem. Pasuje do długich letnich "posiadówek" jak ulał...niech tylko nadejdą słoneczne i ciepłe dni.

Beatrice pisze...

Rewelacyjny na gorące dni! baaaardzo lubię! :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...