niedziela, 5 września 2010

Ciasto z gazety

Najczęściej inspiracją do gotowania są dla mnie przepisy znalezione w zgromadzonych książkach kucharskich oraz te podpatrzone na internetowych blogach. Wiem, że na rynku jest sporo prasy kulinarnej, ale ja z niej prawie nie korzystam. Piszę "prawie", ponieważ muszę się przyznać, że w swojej kuchennej biblioteczce posiadam cztery numery różnych kulinarnych pism. Już nie pamiętam jak się tam znalazły ... najstarszy jest z 2004 roku (wtedy w kuchni potrafiłam jedynie podgrzać parówki).

Wśród tych czterech tytułów jest zeszłoroczny listopadowy numer "Kuchni". Przeglądając ją rok temu, żaden zawarty w niej przepis nie wzbudził mojego zainteresowania ... "Kuchnia" trafiła szybko na kuchenną półkę. Przy ostatnich porządkach zerknęłam do niej na chwilę ... i odkryłam na nowo ... rozgrzewające zupy, dania kuchni żydowskiej i TO ciasto.

Holenderskie CIASTO FIGOWE zauroczyło mnie swoim nadzieniem. Figi w połączeniu ze śliwkami brzmiały kusząco. I warstwa różanej konfitury ukryta pod drugim dnem ciasta ... mniam. Po upieczeniu byłam jeszcze bardziej nim zachwycona. Aromat owoców unosił się po cały domu, a maślane w smaku kruche ciasto było cudownym ich dopełnieniem. Polecam!

CIASTO FIGOWE Przepis cytowany za magazynem "Kuchnia" nr 11-2009


Składniki na ciasto:

3 szklanki mąki
250g masła
100ml zimnej słodkiej śmietanki 18% (UHT)
2 jajka
1/2 szklanki cukru pudru
sól

Składniki na nadzienie:

1kg dużych, ciemnych śliwek*
6 łyżek cukru
150g konfitury różanej (ucieranej)
5-6 dużych fioletowych fig
1 op cukru waniliowego
cukier puder do posypania


Przygotowanie:

Z mąki, masła, śmietanki, jajek, cukru pudru i soli zagniatamy szybko ciasto, formujemy kulę i odstawiamy na godzinę do lodówki.

Śliwki kroimy na ćwiartki, drylujemy, zasypujemy 3 łyżkami cukru i również odstawiamy.

Po wyjęciu z lodówki ciasto dzielimy na dwie części. Pierwszą rozwałkowujemy w taki sposób, by wyłożyć nią dno i boki okrągłej formy (24cm średnicy). Spód ciasta smarujemy konfiturą różaną. Z drugiej części ciasta oddzielamy 1/3, rozwałkowujemy na cieniutką warstwę i przykrywamy nią konfiturę. Na to wykładamy odsączone z soku śliwki, posypujemy je cukrem waniliowym i resztą zwykłego cukru. Na śliwkach układamy figi pokrojone na 8 części. ...


... Całość przykrywamy resztą rozwałkowanego ciasta. Sklejamy brzegi, tworząc nieregularny wzorek. Wierzch ciasta nakłuwamy widelcem. Pieczemy 2 godziny w temp. 180 stopni. Po 40 minutach przykrywamy folią, by się nie przypiekło. Po upieczeniu przestudzone ciasto posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego!

* Do tego ciasta polecam śliwki Węgierki. Są najmniej soczyste, przez co podczas pieczenia nie będą puszczać dużo soku.

sobota, 4 września 2010

Zmysłowość gruszki

Seth: What's that like? What's it taste like? Describe it like Hemingway.
Maggie: Well, it tastes like a pear. You don't know what a pear tastes like?

Seth: I don't know what a pear tastes like to you.

Maggie: Sweet, juicy, soft on your tongue, grainy like a sugary sand that dissolves in your mouth. How's that?

Seth: It's perfect.


Za każdym razem gdy czytam, słyszę czy nawet przypomnę sobie dokładnie ten fragment z Miasta Aniołów mam wrażenie, że wyostrzają mi się zmysły. Przypominam sobie jak to dobrze być uważnym na małe, powszednie cuda, które zdarzają się nam na każdym kroku. Smakowanie życia, tak powoli i z uwagą.

Mam też ochotę na gruszki na ich lepką słodycz, na ziarnistość, zapach. Po wakacjach, w czasie których wszystko smakowało, było inne, nowe, przykuwało uwagę zmysły mam wyostrzone. Więc gdy w zwykłym polskim sklepie zobaczyłam gruszki, w głowie pojawiła się scena z filmu a zaraz po niej przepis na czekoladowy deser babiego lata.


Zaczarowując pogodę, zapraszając babie lato zrobiłam prosty czekoladowy deser z gruszkami. Pomysł Nigelli Lawson z Nigella Ekspresowo. Ja zmieniłam ekspresowość przepisu ponieważ zamiast użyć gruszek z puszki sama ugotowałam je w syropie. Ciasto /nie wiem czy to jest ciasto, Nigella nazywa ten deser puddingiem/ wyszło niesamowite, kakaowe, wręcz czekoladowe, pachnące, nie za słodkie. Gruszki były słodkie, nadal jędrne ale delikatne z tą wspaniałą ziarnistością, która przełamywała fakturę ciasta.


Pudding czekoladowy z gruszkami*.
Nigella Lawson, Nigella Express

Składniki
2 puszki gruszek w zalewie (lub kompot).
Mój sposób przygotowania znajdziecie poniżej.
125g mąki pszennej
125g cukru (może być cukier puder)
25g kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
¼ łyżeczki sody oczyszczonej
150g miękkiego masła
2 jajka
2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

Przygotowanie:
Piekarnik rozgrzewamy do 220°C
Gruszki odsączamy z zalewy i układamy w formie do zapiekania, wypukłą stroną do góry.
Wszystkie składniki ciasta mieszamy za pomocą miksera na jednolitą masę. Gotową masę rozprowadzamy równomiernie po gruszkach.

Pieczemy na dolnej półce przez 25/30 minut. Gotowy deser odstawiamy na 5-10 minut /jeśli potrafimy ;)/ Podobno podajemy z sosem czekoladowym. Wg mnie nie potrzebne są żadne dodatki.

Gruszki w zalewie waniliowej
Przepis Tadeusz Pióro w Pani 09.10.

Składniki:
1,5 kg gruszek
0.5 l wody
500 g cukru trzcinowego /z braku z domu demarary wymieszałam pół na pół biały cukier z muscavado/
laska wanilii przecięta wzdłuż
Przygotowanie:

Gruszki obieramy**, wrzucamy do garnka razem z cukrem, wanilią i wlewamy wodę. Gotujemy na wolnym ogniu mieszając od czasu do czasu.
Po 10-20 minutach /ja gotowałam około 30 min/ lub jak gruszki będą miękkie i wchłoną sok, przekładamy je do wyparzonego słoja i zalewamy syropem.

Moje gruszki zbytnio nie nastały się w syropie, bo jak widać przy pierwszej nadarzającej się okazji zostały zjedzone. Na szczęście to nie koniec a początek gruszek :)

Smacznego!


* Deser znikną szybciej niż udało mi się zrobić chociaż jedno dobre zdjęcie.
**Ja gruszki nie tylko obrałam, ale i przecięłam na pół i usunęłam gniazda nasienne.

piątek, 3 września 2010

Tarta pomidorowa

Mrożone ciasto francuskie nie raz uratowało mi życie. Niespodziewani goście, szybka kolacja czy popołudniowe "zjadłabym coś słodkiego...". Dlatego prawie zawsze mam je w zamrażalniku. I chociaż domowej roboty (polecam ten przepis) smakuje o niebo lepiej, częściej wybieram mrożoną opcję ekspresową.

Tarta pomidorowa królowała na wczorajszym obiedzie dla Gościa, który co prawda nie był niezapowiedziany, ale tym razem moja lodówka świeciła pustkami i nic innego poza tym daniem nie udało mi się wyczarować. Kilka plasterków sera żółtego, ostatnie 3 pomidory, oraz oliwki i musztarda diżońska (stali bywalcy lodówki). Najdłużej trwało rozmrożenie ciasta, reszta jest banalnie łatwa i szybka do zrealizowania .... polecam.


Składniki:

1 op. mrożonego ciasta francuskiego
3 pomidory
6 gałązek tymianku
300g żółtego sera (np. gruyere)
garść zielonych oliwek
3 łyżki musztardy diżońskiej
2 ząbki czosnku
3 łyżki oliwy z oliwek
świeżo mielony pieprz


Przygotowanie:

Ciasto francuskie wyciągamy z zamrażalnika i pozostawiamy do rozmrożenia. W tym czasie pomidory kroimy w plastry, podobnie ser żółty i oliwki. Czosnek miażdżymy i dodajemy do oliwy - mieszamy.

Piekarnik nastawiamy na 200 stopni (180 stopni z termoobiegiem). Formę do tarty natłuszczamy delikatnie oliwą z oliwek i wykładamy w niej rozmrożone ciasto (dokładnie na dnie i bokach foremki). Na cieście rozsmarowujemy cienką warstwę musztardy, na nią układamy plasterki sera, a następnie pomidory. Posypujemy całość oliwkami. Tartę przyprawiamy świeżo zmielonym pieprzem i listkami tymianku. Na koniec skrapiamy czosnkową oliwą. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika.

Pieczemy 25-30minut. Po tym czasie pozostawiamy do lekkiego przestygnięcia. Podajemy np. z zieloną sałatą.


Smacznego!

środa, 1 września 2010

Soczyście ziołowy kawał mięsa

Gotowanie moją pasją ... co do tego nie muszę chyba nikogo przekonywać. Uwielbiam godzinami krzątać się po kuchni, zanurzać ręce w misce z mąką, szatkować warzywa, podsłuchiwać skwierczenia czosnku na rozgrzanej oliwie, delektować się maślano/cynamonowym zapachem wyjmowanych brioszek z piekarnika, podglądać pod ściereczką proces wyrastania drożdżowego ciasta.

Zanim urodziła się Zu, z dużym balastem w postaci ciążowego brzucha spędzałam w kuchni nawet pół dnia. Gdy przyszła wena zaczynałam rano od śniadania, następnie podczas nieobecności męża szykowałam coś zaskakującego na obiad, nie mogło oczywiście zabraknąć ciasta na popołudniową przekąskę, a o kolacji chyba wspominać nie muszę. Wtedy na WASABI wpisy pojawiały się co dwa dni, a czasami nawet codziennie. To były czasy ... ;) Kiedyś na pewno wrócą, ale na chwilę obecną moja obecność w kuchni sprowadza się do minimum. Także potrawy które mogą zaoferować moim domownikom nie wymagają ode mnie już takiego poświęcenia jak kiedyś. Są tego plusy i minusy: więcej czasu dla Zu, mniej czasu na pasję, którą jest gotowanie. Wiem, że to przejściowy okres, i że kiedyś jeszcze wrócę do kuchni na kilka godzin dziennie ... odliczam dni haha :)

Pieczony schab z ziołami to danie, którego przygotowanie zajmuje 5 minut, następnie wkładamy go na kilka godzin do lodówki, godzina w piekarniku, a na koniec delektujemy się soczyście ziołowym kawałem mięsa ... polecam!

Przepis zaczerpnięty od Komarki.


Składniki:

50 dkg młodego schabu bez kości,
12 dkg masła (u mnie wersja light z kubeczkiem gęstego naturalnego jogurtu greckiego)
2 ząbki czosnku,
gałka muszkatołowa,
świeże zioła z parapetowego ogródka - bazylia, tymianek, rozmaryn, szałwia, majeranek, cząber, lubczyk,
natka pietruszki,
sól, pieprz


Przygotowanie:

Mięso myjemy, nacieramy solą, pieprzem i roztartą w dłoniach bazylią. Owijamy szczelnie w folię aluminiową i wkładamy do lodówki przynajmniej na kilka godzin (najlepiej na dobę).

Zioła z domowego ogródka dokładnie przepłukujemy chłodną wodę. Następnie razem z czosnkiem i natką pietruszki dokładnie wszystko siekamy. Miękkie masło (u mnie jogurt) mieszamy z ziołami i startą gałką muszkatołową.

Piekarnik nastawiamy na 200 stopni. Wyjmujemy mięso z lodówki. Dzielimy je na plastry, ale tak, aby schab nie został przecięty do końca. Następnie każdy plaster smarujemy dokładnie ziołowym masłem (jogurtem). Ponownie zawijamy w folię, przekładamy do żaroodpornego naczynia i podlewamy szklanką wody (należy zwrócić uwagę, by mięso było szczelnie zawinięte uniemożliwiając wypłynięcie ziołowego sosu). Pieczemy godzinę.

Po wyjęciu z piekarnika mięso kroimy na osobne plastry, a powstały sos (u mnie z jogurtu nic nie powstało) przelewamy do sosjerki i wykorzystujemy podczas podania dania.


Smacznego!

wtorek, 31 sierpnia 2010

Pogoda na deser...

Na coś co rozgrzewa, jest słodkie, ale nie za bardzo i proste, co można przyrządzić w przelocie czekając aż zaparzy się herbata. Na "coś" takiego miałam dziś ochotę. Bo niby nadal mamy kalendarzowe lato a temperatury i aura starają nam przypominać o październiku.

Rano nałożyłam kalosze, wyciągnęłam szal /nie użyję słowa szalik!!/ i odrobinę cieplejszą kurtkę. Zabrałam parasol i w takim jesiennym (na)stroju ruszyłam do pracy.

Wieczorem obrałam gruszki i nektarynki, odszukałam w czeluściach szafki cynamon oraz imbir i zrobiłam crumble gruszkowo-nektarynkowe. Przygotowanie trwało krócej niż nagrzanie piekarnika, pieczenie ciut dłużej.


Kruszonka się kruszy i lekko ciągnie, owoce pod nią są gorące, słodko-kwaskowate miękkie. A połączenie gruszki i nektarynki, wymuszone tym, że takie a nie inne owoce miałam - cudowne, zaskakująco cudowne. Całość rozgrzewa i sprawia, że w domu jest jeszcze cieplej. I tak się zastanawiam dlaczego ja wcześniej tego nie zrobiłam :)


Crumble gruszkowo-nektarynkowe z nutą imbirową

Składniki:
Około 300 g owoców - u mnie 3 duże gruszki i 2 nektarynki.
nie dodawałam cukru

Kruszonka*
przepis na kruszonkę zaczerpnięty z White Plate

50 g miękkiego masła
50 g mąki pszennej /użyłam chlebowej/
50 g cukru demarara /następnym razem do gruszek dam mniej - są słodkie/
20 g drobnych płatków owsianych
szczypta soli
szczypta cynamonu
łyżeczka imbiru
6 pokruszonych ciasteczek amaretti /pominęłam/

Przygotowanie:

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.
Obieramy owoce i kroimy w kostkę. Przekładamy do żaroodpornego naczynia.
Przygotowujemy kruszonkę. Wszystkie składniki zagniatamy ręcznie albo przez minutę mieszamy w malakserze.
Gotową kruszonką posypujemy owoce.
Wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 20/25 minut w zależności od wielkości naczynia.

Podajemy gorące z kulką lodów, bitą śmietaną lub bez dodatków :)

Smacznego!


* przygotowałam z podwójnej ilości, więc dietetyczność deseru była średnia :p
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...