wtorek, 5 stycznia 2010

Zupa z czarną fasolą i makaronem..

czyli coś na mroźne i śnieżne dni.

Jest mnie mniej na Wasabi, bo i czasu jakby ostatnio mniej (z tym czasem to akurat się cieszę, bo im mam go mniej tym czuję się lepiej). Nie znaczy to jednak, że nie gotuje, nie jem, nie poszukuję nowych smaków. Co, to to nie! Gotuję i eksperymentuje, tyle, że nie mam kiedy zrobić zdjęć* :(

W ten weekend się udało i jest zupa. Zupa z potrzeby chwili, odpowiednia dla zgłodniałych i zziębniętych spacerowiczów. Zupa z tego co jest w lodówce.

Po dniu w pracy, albo po spacerze, po walce na śnieżki albo po czekaniu na autobus. Coś co rozgrzewa i co gotuje się jak raz...dwa...trzy...

Rekomendacja - Zazwyczaj Pan B jest sceptycznie nastawiony do eksperymentów i przeróbek - tym razem mu smakowało i to bardzo. Tak więc polecamy oboje!


Zimowa zupa z czarną fasolą i makaronem

Składniki:
  • 400 ml soku pomidorowego (mogą być pomidory w puszce)
  • 2 szklanki ugotowanej fasoli**. Użyłam ugotowanej wcześniej czarnej fasoli.
  • 1 duża czerwona papryka pokrojona w kostkę***
  • 2 cebule pokrojone w kostkę
  • 100 g wędzonego boczku, pokrojonego w kosteczkę albo paseczki (jak najdrobniej)
  • 3 ząbki czosnku - starte albo drobno posiekane
  • 2 szklanki suchego makaronu - u mnie było to połamane spaghetti, ale lepsze będą drobne gwiazdki, świderki, literki itp..
  • 1,5l bulionu warzywnego. Może być kostka rosołowa - ja użyłam tej z bazylią i oliwą z oliwek - 2 kostki na 1,5 l.
  • oliwa z oliwek
  • sól
  • pieprz
  • przyprawy - użyłam ziół prowansalskich i słodkiej wędzonej papryki.
  • 0,5 szklanki tartego parmezanu
  • cukier muscovado - moje pomidory z puszki były piekielnie kwaśne - ratowałam się łyżeczką cukru muscovado .

Przygotowanie:
Przygotowujemy bulion (wrzucamy kostkę rosołową do wody), albo zagotujemy bulion który mamy.
Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy z oliwek, wrzucamy boczek smażymy chwilę na małym ogniu. Pozwalamy aby boczek trochę się wytopił, ale nie przypalił. Dorzucamy do boczku pokrojoną w kostkę cebulę i czosnek i czekamy aż się zeszkli.
Po chwili dorzucamy paprykę i pozwalamy wszystkiemu się poddusić - 2 minuty nie dłużej.
Do gotującego się bulionu wlewamy sos pomidorowy, wrzucamy zawartość patelni, fasolę oraz makaron. Doprawiamy do smaku pieprzem i wybranymi przyprawami.

Gotujemy aż makaron zmięknie. Na koniec dodajemy pół szklanki tartego parmezanu i doprawiamy solą (ja jeszcze cukrem).

Podajemy gorące i posypane tartym parmezanem.

Smacznego!


* w kolejce czekają do powtórzenia i sfotografowania chleby, hamburgery, dania kuchni indyjskiej, zapiekanka bakłażanowa (moja ukochana) i dwie Pawłowe...
** może być z puszki. U mnie czarna, ale może być biała bądź czerwona..
*** mogą być też inne warzywa - seler naciowy, marchewka, pietruszka (co mamy w domu)

6 komentarzy:

grabiszka pisze...

mniami, jaka rozgrzewająca!

ja tam czekam na Pawłową :)

zemfiroczka pisze...

Widzi mi się, że ona ma mocno rozgrzewające działanie - szczególnie po takim śnieżnym spacerze :)

zemfiroczka pisze...

O! Grabiszka mnie ubiegła! ;)

grabiszka pisze...

:)

luisafoodie pisze...

a ja siedzę głodna w pracy i marzę o takim jedzonku. Pozdrawiam noworocznie! wszystkiego dobrego Dziewczyny!

co_zerka pisze...

wpadaj na obiad po pracy :D zupa w końcu - raz..dwa..trzy :D

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...