niedziela, 25 października 2009

Domowo i ciepło...naleśniki

Kolejny prosty i podstawowy przepis. Często jedno z tych dań, które wykonujemy jako pierwsze w naszym życiu (poza kanapkami). Dla mnie naleśniki to taki sobotnio-niedzielny rytuał lub miła niespodzianka dla zmęczonego dniem pracy domownika. To właśnie TO połaczenie mleka i mąki, które pachnie jak dzieciństwo.

U mnie w domu tym rodziców i teraz moim własnym naleśniki wywołują na twarzach dorosłych dziecięcy błysk, bo można z dżemem, kremem kakaowym, bananami, serkiem waniliowym i rodzynkami...a gdy to kolacja to i z mięsem i z kapustą z grzybami i serem na ostro jak quesadillas. Najbardziej lubię zjeść takiego naleśnika prosto z patelni, samego bez dodatków. Delektować się mączno-mlecznym smakiem ciasta, jego miękkością i miłą w dotyku fakturą. Co z tego, że parzy w palce, jeśli jest to tak przyjemne :)

W zeszłym roku eksperymentowałam z naleśnikami, dodawałam różnych mąk, drożdży, smażyłam cieńsze i grubsze. Teraz robię na "oko" i staram się odtworzyć smak naleśników mojej mamy. Moje na oko zaczęło się od książki "Potrawy z mąki i kasz" Barbary Bytnerowiczowej. Książka nadal jest u mamy, ma pogubione kartki (mam nadzieje, że ta z naleśnikami i druga z przepisem na racuchy się ostały), nie pamiętam już proporcji (robiąc te naleśniki starałam się ją odtworzyć) wiem jak ma wyglądać ciasto (gęsta ale płynna śmietana) i jak zachowywać się na patelni.

Naleśniki

Składniki:
2 szklanki mąki krupczatki (czasami 2,5 szklanki)
1 jajko (przeglądając przepisy widziałam, że wszędzie są 2 jajka więc następnym razem spróbuję z dwoma)
1 szklanki wody (może być gazowana)
2 szklanki mleka
łyżka oleju (albo roztopionego masła)
szczypta soli

olej/masło/słonina/ghee* do smażenia


Przygotowanie:
Mleko miksujemy z wodą i jajkiem. Powoli dodajemy mąkę razem z solą, tak aby w cieście nie porobiły się grudki. Na końcu dodajemy olej/roztopione masło.
Ciasto powinno chwilę odpocząć - przynajmniej 30 minut**.

Ciasto smażymy na nasmarowanej tłuszczem patelni. Do natłuszczenia można użyć specjalnego spryskiwacza, można też nakładać tłuszcz papierowym ręcznikiem maczanym w tłuszczu.
Ciasto naleśnikowe wlewamy na mocno rozgrzaną patelnie. Niewielką ilość, tak aby cała patelnia pokryła się cienką warstwą. Smażymy ok 1 minuty z jednej strony, przerzucamy*** na drugą i dosmażamy kolejne 30 sekund. Po pewnym czasie dochodzimy do takiej wprawy, że wystarcza nam jedno spojrzenie aby wiedzieć czy naleśnik jest gotowy czy też nie.

Podajemy z czym dusza zapragnie. Naleśniki ze zdjęć jadłam z dżemem truskawkowym i było mi wspaniale :D


Smacznego!
* bardzo odpowiada mi smażenie na ghee.
** jak się nam spieszy można nie czekać. Zdarzało mi się zostawiać ciasto (szczelnie przykryte folią) na następny dzień. Nic nie traciło ze swoich właściwości.
*** Przerzucanie to osobna bajka. Marzyłam aby nauczyć się obracać naleśniki podrzucając je wysoko. Technikę mam opanowaną od dawna i nadal mnie bawi :)

2 komentarze:

Olasz pisze...

Smakowicie wygladaja i to wcale nie dlatego, ze jestem nalesnikowym potworem :)

Panna L pisze...

Piękne te naleśniki, takie cieniutkie, delikatne.. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...