Pierwsza połowa soboty upłynęła co prawda bez wizyty w domowej kuchni ale i tak pod znakiem kulinarnym :) ...
Rano wybraliśmy się na zakupy pod Halę Mirowską. Uwielbiam tamtejszy klimat: panie z wózkami na kółkach, panowie w "wędkarskich kamizelkach", nielegalne przekupki poukrywane w dojazdowych alejkach i bramach. Nasz bagażnik samochodowy wypełniły m.in. śliwki, gruszki, kabaczki, papryki, pomidory i 3 duże dynie (zakupione z myślą o festiwalu dyni i przyszłotygodniowej imprezie halloweenowej).
Po tak udanych zakupach mąż zaprosił mnie na drugie śniadanie do przepysznej francuskiej kawiarnio/cukierni na Nowym Świecie - Cafe Vincent. Już sam zapach na dzień dobry powala na kolana. Na ladzie same smakowite wypieki: croissanty z różnymi nadzieniami, ciastka francuskie, tarty, bagietki na zakwasie ... Zjedliśmy pyszne francuskie ciastka na słono ze szpinakiem i szynką. Ślinka do tej pory mi cieknie :) Natomiast kawy w tym miejscu nie polecamy ;)
Wracając do samochodu wstąpiliśmy do księgarni na Nowym Świecie. Prawie padłam przed półką z książkami kulinarnymi, ponieważ ominął mnie fakt, że na polskim rynku pojawiła się już książka "Nigella Świątecznie". To było dla mnie bardzo miłe zaskoczenie, od jakiegoś czasu czekałam na to wydanie w polskiej wersji językowej. Obok tej książki na półce leżał przeceniony z 56zł na 20zł !!! "Olivier w kuchni" (ma troszkę zagniecione tylne rogi). Widząc moje zachwycenie nad tymi dwoma tytułami, mąż sprawił mi sobotnią niespodziankę, zakupując obydwie książki w prezencie :)))
Dlatego Kochanie wszystkie najbliższe dania zainspirowane przepisami z tych dwóch książek dedykuję Tobie :*
Ale zanim to nastąpi, zainspirowana wypiekami z Cafe Vincent, dziś wieczorem biorę się za domowej roboty ciasto francuskie, a jutro rano powstanie z niego warkocz z nadzieniem morelowo/marcepanowym (własnego wyrobu).
Oby więcej tak inspirujących sobót :)
5 komentarzy:
bosko :)
Same cudowne wiadomości. Zakup dyni pod halą, ulubiony Cafe Vincent i księgarnia na Nowym Świecie. Ja ostatno wracając z Vincenta też kupiłam tam świetną książkę kucharską. Nie wiedziałam o świątecznej Nigelli po polsku. Mam ją po angielsku i od jakiegoś czasu przeglądam pod kątem świąt. Z Twojego opisu dla mnie wynika jeden wniosek. Masz bardzo udaną sobotę. Życzę równie uroczej niedzieli.
zazdroszczę książek no i męża ;-))).
To faktycznie udana sobote :)
Ja procz przepisow z nowo zakupionych ksiazek poczelam tez na Twoje dynie ;)
Pozdrawiam serdecznie!
Ja uwielbiam Oliwiera. Mam jego ksiązki i oprócz tego, że fajnie się z nich gotuje, czyta się z równą przyjemnościa :) Maliszko-grabiszka, zapraszam do mnie na kawkę i przegląd mojej biblioteczki :)
PS. mozesz zabrac ciasteczka dyniowe;)
Prześlij komentarz